"Nie jesteśmy w stanie sterować cenami. Ten czas się już skończył, żyjemy zupełnie w innym okresie. Apeluję do pana Grzegorza Schetyny, żeby się obudził i to zobaczył. Mamy gospodarkę rynkową i ten rynek reguluje cenę. Tak jest, o to walczyliśmy" - tak Stanisław Karczewski odniósł się do słów lidera Platformy Obywatelskiej, który skrytykował PiS za wzrost cen w sklepach. "Nie jest w stanie rząd ani jakakolwiek siła polityczna wpływać na ceny i narzucać ceny pietruszki czy innych produktów, a - przyznaję - rosną niektóre ceny" - stwierdził marszałek Senatu w internetowej części Porannej rozmowy w RMF FM.

Stanisław Karczewski był także pytany o reparacje wojenne od Niemiec. W tej chwili są prowadzone prace w zespole sejmowym i zobaczymy, co będzie w następnej kadencji - mówił marszałek Senatu. Będziemy o tym rozmawiać w przyszłości - mówił. Marszałek stwierdził także, że wczoraj nastąpiło "moralne zadośćuczynienie" od strony niemieckiej. Miałem zaszczyt siedzieć obok kanclerz Angeli Merkel i słuchałem bardzo dokładnie pana prezydenta Steinmeiera. Muszę powiedzieć, że to było dla mnie wielkie wrażenie. Nagle poczułem, że strona niemiecka wypowiada słowa, na które czekaliśmy - mówił.

Gdyby był Donald Trump (zamiast niego do Polski przyjechał wiceprezydent USA Mike Pence - przyp.red.), to na pewno przyćmiłby swoim wystąpieniem i swoją obecnością całą uroczystość. Chyba to świetne przemówienie prezydenta Niemiec, ważne dla nas, dla Niemców, dla Europy i dla świata, wybrzmiałoby troszeczkę w cieniu przemówienia Trumpa. A to ważne wystąpienie - mówił Stanisław Karczewski, pytany o obchody 80. rocznicy wybuchu II wojny światowej.

Robert Mazurek pytał także marszałka o przyjazd Donalda Trumpa w najbliższych miesiącach. Wiemy już, że są prowadzone rozmowy, bardzo wnikliwe. Mam nadzieję, że niebawem przyjedzie - powiedział. Przyznał jednak, że nie wie, czy będzie to przed wyborami czy po.

Pytany o sprawę "paktu senackiego" opozycji, Karczewski ocenił, że PiS-u on nie interesuje. Słyszeliśmy o pakcie, jedni mówili, że został podpisany, inni że zawarty, inni mówili, że nie został zawarty ani podpisany, więc nie wiem, jak wygląda sytuacja. Nie śledzimy tego tak wnikliwie. Pracujemy nad naszą kampanią wyborczą, rozmawiamy z Polakami - mówił.

Mamy 99 kandydatów zarejestrowanych do Senatu. W jednym miejscu, w Olsztynie, nie wystawiamy kandydatury. Tam startuje pani Lidia Staroń, którą popieramy. Mam nadzieję, że będzie również nasz popierać - powiedział.

Karczewski o drożyźnie

Nie jesteśmy w stanie sterować cenami. Ten czas się już skończył, żyjemy zupełnie w innym okresie. Apeluję do pana Grzegorza Schetyny, żeby się obudził i to zobaczył. Mamy gospodarkę rynkową i ten rynek reguluje cenę. Tak jest, o to walczyliśmy - tak Stanisław Karczewski odniósł się do słów lidera Platformy Obywatelskiej, który skrytykował PiS za wzrost cen w sklepach. Nie jest w stanie rząd ani jakakolwiek siła polityczna wpływać na ceny i narzucać ceny pietruszki czy innych produktów, a - przyznaję - rosną niektóre ceny - stwierdził marszałek Senatu, deklarując jednocześnie, że PiS "bardzo dużo robi" w tej sprawie.

W internetowej części Porannej rozmowy w RMF FM Robert Mazurek pytał swojego gościa również o brak postępów w realizacji rządowego programu Mieszkanie plus. Premier Mateusz Morawiecki w kwietniu ubiegłego roku deklarował, że w tym roku w budowie będzie 100 tysięcy mieszkań. Według doniesień medialnych, jest ich tylko kilkaset. Są w budowie - przekonywał Karczewski. Będziemy to robić, mam nadzieję, że wyborcy powierzą nam sprawowanie rządu i że będziemy kontynuowali ten program, rozszerzali - zadeklarował. 

POSŁUCHAJ ROZMOWY ROBERTA MAZURKA ZE STANISŁAWEM KARCZEWSKIM

Robert Mazurek: Wnuki się cieszą? Rok szkolny się zaczął.

Stanisław Karczewski: Wszyscy się cieszą, że wreszcie pójdą do szkoły. Żartuję oczywiście. Ale myślę, że młodzież jest zadowolona, że idzie do szkoły...

... pan żartuje.

Bo był okres panie redaktorze strajku, potem wakacje, więc ten okres, kiedy dzieci nie chodziły do szkoły był dosyć długi.

Dam panu telefon do mojego syna. Pan wyjaśni.

Dobrze. Ja zadzwonię bardzo chętnie. Powiem mu: "wreszcie idziesz do szkoły, będziesz miał lekcję, będziesz mógł się uczyć". Pewnie, że dzieci różnie to przyjmują. Pamiętam ze swojego dzieciństwa, że bardziej szanowałem i lubiłem ostatni dzień w szkole w ciągu roku szkolnego, niż pierwszy.

I pan się dziwi. A tak a propos. Mam tutaj wypisane różne typy uczniów. Jakim był mały Staś Karczewski? Mam takie typy: gangster - książę osiedla... Nie pasuje?

Nie, nie, nie.

Idźmy dalej. Sportowiec?

Trochę tak. Codziennie grałem w piłkę, codziennie biegałem, codziennie jeździłem na rowerze. Byłem bardzo aktywny.

Ale jest też uwaga: szpaner-lansiarz.  

Nie. Nigdy szpanerem nie byłem.

Ja wiedziałem, że będą te dwie ostatnie. Te dwie ostatnie to jest albo oferma, albo kujon.

Ani to, ani to. Jak trzeba było, to się bardzo intensywnie uczyłem.

Ale to dopiero na studiach pewnie.

Nie. Również do matury się przygotowywałem. W ostatniej chwili. Pamiętam. Uczyłem się w ostatniej chwili. To prawda.

Ale miał pan tego nie mówić. Bo teraz mówimy dzieciom, że się trzeba uczyć systematycznie.

Ale oczywiście, Ja myślę, że dzieci są w tej chwili na uroczystościach otwierających rok szkolny...

... i nie słyszą. Dobrze. Panie marszałku. Polityka. Żałuje pan, że nie przyjechał Donald Trump do Warszawy?

Na pewno byłoby lepiej gdyby przyjechał, natomiast wczorajsze uroczystości były bardzo podniosłe, świetnie zorganizowane. Tak się zastanawiam, że kiedy byłby Donald Trump, to przyćmiłby swoim wystąpieniem i swoją obecnością całą uroczystość. Chyba to świetne przemówienie prezydenta Niemiec, ważne dla nas, dla Niemców, dla Europy i dla świata, wybrzmiałoby troszeczkę w cieniu prezydenta Trumpa. A to ważne wystąpienie. Ja to rozumiem absolutnie. Zresztą wszyscy rozumiemy.

A propos. Wie pan, kiedy przyjedzie Donald Trump?

Nie wiem. Wiemy, że są rozmowy toczone bardzo wnikliwe, dokładne. Mam nadzieję, że niebawem przyjedzie. Wszyscy pytają panie redaktorze - wyręczę pana - czy przed wyborami, czy po. Nie wiem tego.

A ja nawet nie miałem takiego pytania. Ja chciałem zapytać a propos wypowiedzi prezydenta Niemiec. Rzeczywiście wczoraj mówił bardzo jednoznacznie...

... jednoznacznie

... o niemieckiej odpowiedzialności. Nie jakiejś hitlerowskiej, nie jakiejś nazistowskiej, ale niemieckiej odpowiedzialności za wywołanie i za zbrodnie drugiej wojny światowej. A tymczasem premier Morawiecki, przedtem, ale zabrzmiało to tak, jakby odpowiadał, mówił o tym, że trzeba się domagać prawdy i zadośćuczynienia.

Panie redaktorze, nie umawiałem się z panem premierem Mateuszem Morawieckim, ale mieliśmy bardzo podobne wystąpienia, bo ja również na Westerplatte mówiłem, mówiliśmy prawie to samo. Mówiliśmy właśnie o prawdzie i mówiliśmy również o zadośćuczynieniach. To jest zupełnie normalne. W takim dniu trzeba o tym mówić. Trzeba o tym, przypominać i o wszystkich sprawach, i o wszystkich problemach

To dobrze. Więc jaka jest forma tego zadośćuczynienia?

Panie redaktorze, to moralne zadośćuczynienie wczoraj nastąpiło. To było takie pełne, to wystąpienie. Miałem taki zaszczyt siedzieć obok pani kanclerz Angeli Merkel i słuchałem bardzo dokładnie pana prezydenta. Muszę powiedzieć, że to zrobiło na mnie wielkie wrażenie. Poczułem, że strona niemiecka wypowiada słowa, na które czekaliśmy.

Dobrze, ale to jest moralne zadośćuczynienie, a u nas wszyscy, słysząc zadośćuczynienie, zadają pytania o reparacje, czy będziemy się ich od Niemiec domagać.

Też prezydent w swoim... bardzo wnikliwie słuchałem tego wystąpienia. Też prezydent powiedział, że sprawa nie jest zakończona. Też powiedział, proszę posłuchać jeszcze raz, też powiedział o tym, powiedział.

Ale proszę mi nie mówić co powiedział prezydent Steinmeier.

Ale to bardzo, panie redaktorze, gdyby powiedział tak: "Przepraszamy, przyjechałem tu boso, stoję przed wami i mówię po niemiecku. Przepraszam, to nasza wina. Kończymy sprawę", nie. Właśnie to była najważniejsze w tym wystąpieniu. że nie.

Panie marszałku, czy ja mogę zadać jedno konkretne pytanie i usłyszeć jedną konkretną odpowiedź?

Tak.

No to spróbuje. Pytanie będzie takie: Czy Polska będzie się domagać od Niemiec reparacji?

Ależ oczywiście, że tak. W tej chwili są prowadzone, jak pan redaktor dokładnie wie, są prowadzone prace w komisji sejmowej.

To jest zespół sejmowy.

No tak, oczywiście, to zespół sejmowy, nie komisja i zobaczymy, co będzie w następnej kadencji.

W następnej kadencji?

No tak.

W tej kadencji nie byliście w stanie nic zrobić.

Nieprawda. Panie redaktorze, jeśli pan mówi, że nic nie zrobiliśmy w ciągu czterech kadencji...

W ciągu czterech kadencji?

Czterech lat. Być może się przejęzyczyłem.

To taka freudowska pomyłka.

Freudowska, tak, odnosząca się do przyszłości. Panie redaktorze, mówimy o reparacjach.

Mówimy o reparacjach. Kiedy Polska będzie się domagać tych reparacji formalnie?

Panie redaktorze, na pewno będziemy o tym rozmawiać w przyszłości. Zapytał pan czy będziemy, odpowiadam krótko: będziemy. Krótko odpowiedziałem na pytanie. Tak, będziemy się domagać.

To porozmawiajmy o tym, co czeka nas w najbliższych dniach. Bo kampania wyborcza w pełni. Opozycja powiedziała tak: Do Sejmu - my opozycja - idziemy w różnych blokach, ale do Senatu się jednoczymy i wygramy z PiS-em.Czy obleciał was strach, że opozycja zjednoczona to jednak nie to samo, co różne oddziały?

Słyszeliśmy o pakcie, jedni mówili, że pakt został podpisany, inni że zawarty, inni jeszcze, że nie został podpisany ani zawarty, więc nie wiem, jak wygląda sytuacja. Nie śledzimy tego tak wnikliwie. Pracujemy nad naszą kampanią wyborczą, rozmawiamy z Polakami.

Czy wszystkie kandydatury do Senatu są już jasne?

U nas? Nie dość, że są jasne, są już zarejestrowane. Mamy 99 kandydatów zarejestrowanych do...

99?

99 na 100. W jednym miejscu, w Olsztynie, nie wystawiamy kandydatury. Tam startuje pani Lidia Staroń, którą popieramy, wspieramy. Mamy nadzieję, że będzie również i nas popierać i wspierać.

Czyli niezależna kandydatka Lidia Staroń. Ale ja pytam o 99 nazwisk.

99 kandydatur jest już zarejestrowanych i chciałem powiedzieć, że są w blokach startowych - nie. Już wystartowali, robią kampanię.

Pan też już zaczął kampanię?

Oczywiście, że tak. Bardzo intensywnie pracuję u siebie w okręgu wyborczym. Wywiesiłem swoje banery. Pracuję.

Jak ludzie zobaczą baner, to powiedzą: "No nie ma rady, głosujemy na Karczewskiego".

Nie, nie. Rozmawiam z ludźmi, mam bardzo dużo spotkań. Zrobiłem bardzo duże spotkanie, na którym rozmawialiśmy...

A kto będzie dla was głównym rywalem w tych wyborach? Bo wszyscy wiemy, że tak naprawdę to nie chodzi o Platformę. Platforma Platformą, ale wy musicie najpierw wykosić Kosiniaka-Kamysza i Kukiza, którzy mogą wejść do Sejmu. No i Konfederację. 

Panie redaktorze, tego nie wiem, jak będzie. Naprawdę jesteśmy skoncentrowani jak sportowcy na swojej pracy i na tym, żeby osiągnąć jak najlepszy wynik.

Oddać dwa dobre skoki.

Nie walczymy z nikim, prowadzimy zupełnie inną kampanię wyborczą. PO czy właściwie ta Koalicja Obywatelska, nasi oponenci, nie mają tak naprawdę nic do zaoferowania. Nie mają dobrej oferty dla Polaków.