- Rosja chce podpisania memorandum pokojowego pod warunkiem wycofania się Ukrainy z części Doniecka i planuje szczyt z udziałem Putina, Trumpa i Zełenskiego, by potwierdzić porozumienie i wycofanie wojsk.
- Zełenski odrzuca rosyjskie żądania dotyczące oddania terytoriów i proponuje zawieszenie broni na obecnych liniach frontu z dyplomatycznym odzyskaniem ziem.
- Strona amerykańska miała usłyszeć od Rosjan, że brak ustępstw terytorialnych ze strony Kijowa, spowoduje przerwanie negocjacji.
- Po więcej aktualnych informacji zapraszamy do RMF24.pl
Rosja jest gotowa podpisać projekt memorandum pokojowego, jeśli Ukraina wycofa się z wschodniego regionu Doniecka. Następnie miałoby dojść do szczytu prezydenckiego z udziałem Władimira Putina, Donalda Trumpa i Wołodymyra Zełenskiego, który potwierdziłby porozumienie i uruchomiłby wzajemne wycofanie wojsk.
Najtrudniejszą kwestią pozostaje jednak sprawa terytorialna. Zełenski podkreśla, że kontrolowane przez Ukrainę obszary Doniecka są kluczowe dla obrony kraju i nie uzna rosyjskiej okupacji żadnej części ukraińskiego terytorium.
Propozycje i stanowiska stron
Prezydent Zełenski zaproponował zawieszenie broni na obecnych liniach frontu oraz zobowiązanie do odzyskania terytoriów wyłącznie drogą dyplomatyczną, przy wsparciu gwarancji bezpieczeństwa ze strony USA i Europy. Jednocześnie odrzuca żądania Rosji dotyczące wycofania wojsk z terenów, których Moskwa nie zdołała zająć od 2014 roku.
USA sugerowały utworzenie wolnej strefy ekonomicznej na spornych terenach, jednak Ukraina domaga się, by pozostały one pod jej jurysdykcją. Rosja z kolei chce obecności swojej Gwardii Narodowej na miejscu.
Według źródeł Bloomberga Rosja jest gotowa wycofać wojska z północno-wschodnich regionów Ukrainy - chodzi o rejon Sum, Charkowa i Dniepropietrowska - oraz nie będzie domagać się kolejnych terenów na południu (Chersoń i Zaporoże). Moskwa zgadza się także na amerykański nadzór nad rozejmem, ale nie akceptuje obecności zagranicznych wojsk na Ukrainie.
Wciąż trwają negocjacje dotyczące przyszłości okupowanej przez Rosję elektrowni jądrowej w Zaporożu. Rosja proponuje trójstronny podział produkcji energii (Rosja, USA, Ukraina), podczas gdy Kijów chce podziału 50/50 z USA, które mogłyby dzielić się energią z Moskwą.
USA, Ukraina i Rosja spotkały się w tym roku już trzykrotnie - dwukrotnie w Abu Zabi i raz w Genewie. Po ostatnich rozmowach rosyjscy wysłannicy przekazali Amerykanom, że bez ustępstw terytorialnych ze strony Ukrainy dalsze negocjacje nie mają sensu.
Szczyt w Anchorage i rola USA
Według źródeł propozycja obecnie forsowana przez Rosję przypomina tę, którą przedstawił amerykański wysłannik Steve Witkoff podczas wizyty w Moskwie przed sierpniowym szczytem Putina z Trumpem na Alasce. Witkoff miał sugerować, że USA będą naciskać na Ukrainę, by oddała Donbas (Donieck i Ługańsk), jeśli Rosja zgodzi się zamrozić konflikt na obecnych liniach i zrezygnuje z roszczeń do pozostałych terenów.
Rosyjski minister spraw zagranicznych Siergiej Ławrow potwierdził w wywiadzie dla BRICS TV, że Rosja zaakceptowała amerykańską propozycję. Witkoff twierdzi, że podczas szczytu uzgodniono, iż USA zaoferują Ukrainie gwarancje bezpieczeństwa na wzór artykułu 5 NATO, choć Rosja tego nie potwierdziła.
Pat na froncie
Po ponad roku dyplomatycznych prób, przełomu wciąż nie ma. Walki utknęły w martwym punkcie, a rosyjskie ataki powietrzne niszczą ukraińską infrastrukturę energetyczną, pozbawiając miliony ludzi prądu i ogrzewania. Równocześnie rosyjska gospodarka zmaga się z rosnącym deficytem budżetowym i spowolnieniem wzrostu.
Zdaniem ekspertów, rozejm może leżeć w interesie obu stron, jednak - jak podkreśla Celeste Wallander, była urzędniczka Pentagonu - strategicznym celem Putina pozostaje podporządkowanie Ukrainy politycznie. "Z punktu widzenia Kremla to nie koniec konfliktu, a jedynie kolejny etap" - ocenia w wypowiedzi dla agencji Bloomberga.