Niezależny portal 14ymedio, powołując się na stronę ukraińską, informuje, że od wybuchu wojny na pełną skalę na Ukrainie, liczba kubańskich ochotników i najemników walczących po stronie Rosji może sięgać nawet 20 tysięcy. Takie dane przekazał rzecznik prasowy ukraińskiego wywiadu wojskowego Andrij Jusow podczas konferencji online w amerykańskim Kongresie.
Według ukraińskich służb, zidentyfikowano już ponad tysiąc nazwisk Kubańczyków walczących po stronie Rosji - w tym ustalono personalia 40 osób, które zginęły podczas działań wojennych.
Organizacja Rada na rzecz Demokratyzacji Kuby (CTDC) podkreśla, że tak masowego udziału Kubańczyków w zagranicznym konflikcie zbrojnym nie notowano od dekad. Przypomina, że od 1968 roku Kuba wysyłała swoich żołnierzy i instruktorów do krajów, gdzie ZSRR był zaangażowany w konflikty, m.in. do Angoli. Jednak wówczas 36 tysięcy Kubańczyków trafiło do Afryki na przestrzeni kilkudziesięciu lat, a nie w ciągu kilku lat, jak ma to miejsce obecnie w przypadku Ukrainy.
Zgodnie z kubańskim prawem, rekrutacja najemników jest zakazana zarówno przez konstytucję, jak i kodeks karny. Mimo to, CTDC alarmuje, że rząd nie podjął skutecznych działań, by powstrzymać ten proceder, nawet po ujawnieniu udziału obywateli Kuby w szeregach rosyjskiej armii.
Władze Kuby stanowczo zaprzeczają, jakoby na wyspie prowadzono jakąkolwiek rekrutację do walk na Ukrainie.