"Ja byłem na tej konferencji i nie widziałem paradujących bez maseczek biskupów, poza sytuacjami, gdy mieli do tego prawo" - tak o zebraniu plenarnym KEP w Pabianicach mówił w Porannej rozmowie w RMF FM rzecznik episkopatu ks. Leszek Gęsiak. Na zdjęciach z tego zdarzenia widać bowiem wielu duchownych, którzy nie noszą maseczek. "Wszystkich obowiązują te same zasady i tu nie ma żadnych ulg dla księży biskupów. Natomiast musimy pamiętać, że zgodnie z obowiązującym prawem księża biskupi, którzy celebrują liturgię nie mają obowiązku noszenia maseczek" - dodał. Rzecznik KEP podkreślił, że wielu biskupów przestrzegało obostrzeń, "ale im nikt nie chciał zrobić zdjęcia".

Pytany o to, czy KEP planuje ogólnopolskie obostrzenia, ks. Gęsiak powiedział, że episkopat nie ma do tego prawa. Każdy biskup ogłasza dyspensę na terenie swojej diecezji, to nie jest tak, że episkopat może podjąć decyzję, która będzie obowiązywała w całej Polsce. Nie może, bo nie ma takiego prawa - mówił gość Roberta Mazurka. 

Rzecznik Konferencji Episkopatu Polski: Obie formy przyjmowania komunii świętej są równorzędne. Nie można nikogo dyskryminować

W internetowej części Porannej rozmowy w RMF FM Robert Mazurek spytał swojego gościa o akcję "Stop komunii świętej na rękę" organizowanej przez Stowarzyszenie im. Piotra Skargi. Nie jest stowarzyszeniem, które ma jakiekolwiek poparcie kościoła, nie jest stowarzyszeniem na prawach kościelnych i nie ma żadnego związku z instytucją kościoła - odciął się od akcji bilboardowej rzecznik Konferencji Episkopatu Polski. Ks. Leszek Gęsiak pokreślił, że "obydwie formy przyjmowania komunii świętej, zarówno do ust, jak i na rękę, są prawnie w kościele dozwolone i równorzędne". Nie można tutaj nikogo dyskryminować z tego powodu, że przyjmuje powodu, że przyjmuje komunię w taki czy inny sposób - tłumaczył. To jest absolutnie antykatolickie - ocenił.

Ksiądz był też pytany o to, czy we Wszystkich Świętych jest obowiązek chodzenia na cmentarz. Rzeczywiście nie ma obowiązku - przyznał Gęsiak. Jak powiedział gość RMF FM, "wizyta na cmentarzu w dniu Wszystkich Świętych albo w oktawie, czyli 8 dni później, wiąże się z możliwością odpustu zupełnego za zmarłych, stąd też ludzie chętnie na cmentarze chodzą".

Robert Mazurek, RMF FM: Ksiądz Michał Woźnicki, były salezjanin, zawieszony i... no właśnie zamieszkujący wciąż w domu ojców salezjanów został wczoraj wyprowadzony przez policję w czasie mszy świętej, którą sprawował, bo nie miał maseczki. Czy to jest sprawa Kościoła?

Ks. Leszek Gęsiak: Panie redaktorze, znam sprawę tylko z mediów, a właściwie z krótkiego filmiku, który się tam pojawił i kilku komunikatów prasowych, które różne redakcje sporządziły. Jak zawsze w takich wypadkach tutaj wydawanie jakichkolwiek opinii jest trochę przedwczesne, bo niedobrze wszystko wiemy o tym, co się tam stało. Po pierwsze, ja tam nie widziałem, żeby była msza święta celebrowana, przynajmniej na tym filmie, który obejrzałem rzeczywiście...

Rzeczywiście, miała być msza, miał być różaniec przed mszą, w każdym razie...

To jest dosyć ważne. Tam nie było sprawowanej liturgii. Druga rzecz, z tego co wiem oczywiście, tylko z prasy, nie mam żadnego potwierdzenia ze źródeł - ten ksiądz, który jest bohaterem filmu, został usunięty dwa lata temu z zakonu. To jest dosyć istotna informacja. To znaczy, że on nie spełniał jak gdyby kryteriów bycia zakonnikiem. Nie był częścią wspólnoty, w której z tego, co wiem, oczywiście tylko z przekazu medialnego, mieszkał nielegalnie.

Tak naprawdę sprawę zgłosili policji sami salezjanie, ale pytanie jest proste: czy tak naprawdę ksiądz wróci w ogóle tam, do tego domu salezjanów czy jeszcze gdzie indziej? Co dalej z nim?

Z informacji, które mamy z mediów - bo cały czas powtarzam: to nie są informacje sprawdzone, ale z tych informacji, które mamy, on nie jest salezjaninem. Wobec czego nie może tam wrócić. Gdybym ja był jezuitą i mnie zakon by usunął, to ja mam obowiązek, jeśli nawet nie prawny, to moralny, opuścić dom, w którym zamieszkam, ponieważ nie jestem częścią wspólnoty. A zatem to wszystko, co ja od tego momentu biorę na siebie, nie może obciążać zakonu. A jeśli dobrze rozumiem to przesłanie mediów i ten filmik i ten cały komentarz, to również osoba, która jest na tym filmie nie jest salezjaninem, a zatem obciążanie salezjanów winą za to, co się stało, jest chyba lekkim nadużyciem.

A wszystko zaczęło się od tego, że ksiądz Woźnicki deklarował, że nie będzie zakładał maseczek i nikogo w maseczce do siebie nie wpuści, ale księża, którzy uważają, że maseczki to przesada, to jest całkiem pokaźna grupa. I nie wszyscy są na bakier z kościołem. Ksiądz Tadeusz Guz z KUL-u w Telewizji Trwam zdaje się, mówił, że "pan Bóg żadnych wirusów nie rozprzestrzenia, a msza święta nie jest miejscem, gdzie się rozprzestrzenia wirus". W związku z tym nie trzeba nosić maseczek. Lepszy chyba jest jeszcze ksiądz Karłak z Nowego Targu, który twierdził, że ma technologię z NASA i tej technologii użył i teraz nul. W kościele żadnego koronawirusa nie będzie. Co prawda goście, którzy mu instalowali twierdzą, że to nie jest z NASA, tylko technologia jest z Chin i to różnie bywa. Ale ksiądz Karłak wie swoje.

No cóż, tak jak chyba w całym społeczeństwie mamy ludzi, którzy różne wyrażają poglądy, czasem poglądy groteskowe, czasem poglądy absurdalne, no i musimy wziąć też poprawkę, że taka sama część społeczeństwa, taki sam procent różnych dziwnych zdarzeń, różnych opinii, będzie wypływał z Kościoła, bo niby, dlaczego miałoby być inaczej? Ale myślę, że to są jednak wszystko dosyć incydentalne sytuacje. Przekaz episkopatu jest bardzo jasny.

Przekaz episkopatu. O tym chciałbym porozmawiać.

Dokładnie...

Czy on nie jest przypadkiem taki, że jedno mówimy, drugie robimy? Pytam o to, bo 5 października w Pabianicach wszyscy biskupi zebrali się na konferencji plenarnej episkopatu, paradowali tam oczywiście w najlepsze bez maseczek, robili sobie zdjęcia, no i efekty widzimy. Chory jest przewodniczący konferencji episkopatu arcybiskup Stanisław Gądecki i co najmniej ośmiu innych biskupów. To jest przykład odpowiedzialności, którą nam hierarchowie chcą dać?

No właśnie, panie redaktorze, w przeciwieństwie do pana, ja byłem tam, na tej konferencji...

A ja widziałem zdjęcia. W przeciwieństwie do ojca.

...nie widziałem paradujących bez maseczek biskupów poza sytuacjami, kiedy mieli do tego prawo. Ja wiem, że były zachowane wszystkie niezbędne i przewidziane przez prawo środki bezpieczeństwa. Księża biskupi mieli do dyspozycji maseczki, w tych maseczkach... zasadniczo ubierali i na sali zasadniczo przebywali w maseczkach.

Zasadniczo.

Jak ktoś ściągnie w którymś momencie, to kto go będzie pilnował? My jesteśmy wszyscy w takiej samej sytuacji.

Myli się ksiądz, nie bez udziału świadomości, bo przecież nie mogę powiedzieć księdzu, nawet jezuicie, że kłamie. Dlatego że widzieliśmy zdjęcia nie tylko takie, na których stoją wszyscy i takie zdjęcia okolicznościowe - tam 100 biskupów.

Tak, tak, ja to też tłumaczyłem już wiele razy, ale ja rozumiem sytuację.

Wtedy można się przytulać i nie nosić maseczki, ale widzieliśmy kilkanaście innych zdjęć samych obrad, na których księża biskupi nie noszą maseczek. I teraz pytanie, które zadaję, jest bardzo proste, bo jeśli oni nie muszą nosić. Uznali, że nie muszą. To W takim razie, jakim prawem wzywają innych do noszenia tych maseczek?

Wszystkich obowiązują te same zasady i tutaj nie ma żadnych ulg dla księży biskupów, natomiast musimy też pamiętać, że zgodnie z obowiązującym prawem księża biskupi, którzy celebrują liturgię, a zatem są celebransami lub koncelebransami, nie mają obowiązku noszenia maseczek. Mogą, oczywiście. I wiem, że niektórzy zakładali. Ja także byłem na tych liturgiach cały czas w maseczce, ale mnie nikt nie zrobił zdjęcia, przykro mi. I wiem, że kilku biskupom, którzy mieli maseczki też nikt nie chciał zrobić zdjęcia, tylko wybierano tych biskupów...

Ale kto wybierał? Nie, to jest nieprawda.

No tak, przecież tam byli wszędzie normalnie dziennikarze.

Bardzo serdecznie przepraszam, nie. Ja widziałem zdjęcia ze strony archidiecezji łódzkiej. Jak rozumiem, jacyś inni szatani byli tam czynni, którzy na stronę archidiecezji wrzucają złośliwie te zdjęcia.

Zgadza się. Żeby było jasne. Ja wcale nie twierdzę i wcale proszę mi tutaj nie imputować, że wszyscy, w każdym momencie, w 100% przestrzegali zasady noszenia maseczek, bo wiemy, że tak nie było. I wiemy dobrze, że tak nie jest nigdzie wprawdzie w Polsce.

Czy biskupi nie popełnili w tej sytuacji błędu?

Myślę, że było jakieś zaniedbanie, rzeczywiście, ze strony kilku biskupów i to też nie jest jakąś tajemnicą. Ale też proszę zrozumieć. Dwa dni są, siedzą, pracują razem, no, w którym momencie ktoś poczuł zmęczenie, ściągnął maseczkę, raz, drugi, trzeci. Tak jest, jak jest prawie wszędzie. Natomiast rzeczywiście prawdą jest, że przez cały czas, kiedy byli biskupi razem, powinni być w maseczkach. I to też nie jest jakimś wielkim odkryciem.

Biskup zezwalają teraz na to, by nie uczestniczyć w niedzielę w mszach świętych właśnie ze względu na koronawirusa. Czy będzie również jakiś stosowny apel w sprawie 1 listopada, by tego dnia nie iść na cmentarze właśnie ze względu na to, że...

Ogłoszono dyspensy księży biskupów i tutaj jedno takie ważne doprecyzowanie: każdy biskup ogłasza dyspensy na terenie swojej diecezji, to nie jest tak, że Episkopat może podjąć decyzję, która będzie obowiązywała w całej Polsce. Nie może, bo nie ma takiego prawa. A zatem każdy biskup musi ogłosić taką dyspensę na terenie swojej diecezji i księża biskupi ogłaszają dyspensy od uczestnictwa we mszy świętej nie dlatego, że jest koronawirus, ale dlatego, że zostały wprowadzone obostrzenia, które nie pozwalają wszystkim wejść do Kościoła. Wiemy dobrze. W strefie żółtej 1 osoba na 4 m², w strefie czerwonej 1 osoba na 7 m². I w związku z tym do Kościoła jednorazowo nie może wejść tyle osób, ile wchodziło dawniej, czy tam przed ogłoszeniem tych restrykcji.

Opracowanie: