Prowadzone przez specjalistów szkolenia medialne dla norweskich biegaczek narciarskich przynoszą efekty. Podczas dnia prasowego przebywające na zgrupowaniu w Alpach zawodniczki musiały radzić sobie z pytaniami „o wszystko, nawet o seks". Najlepiej wypadła Therese Johaug, która - jak komentuje dziennik "Aftenposten" - "zachowywała się jak dentystka, mówiąc krótko i rzeczowo, a później ucinała wywiad i wołała: Następny proszę!".

"W Soczi dla nikogo nie będzie taryfy ulgowej. Tak jak rywalki muszę być gotowa na każdy bieg i w każdym z nich dać z siebie wszystko" - mówiła Justyna Kowalczyk podczas konferencji prasowej zorganizowanej w siedzibie Telewizji Polskiej na 100 dni przed igrzyskami. czytaj więcej

Podczas dnia prasowego każda z dziesięciu biegaczek kadry A miała swój własny stolik, do którego w kolejce ustawiali się norwescy dziennikarze. Najbardziej oblegane były Marit Bjoergen i Therese Johaug, które w ciągu dwóch godzin udzieliły po 12 wywiadów.

Norwegowie zdają sobie sprawę z konieczności współpracy z mediami. Tamtejsze biegaczki są już od kilku lat szkolone przez specjalistów od komunikacji. Media są dzisiaj ważne, m.in. ze względu na sponsorów reprezentacji, którzy zasilając nasz budżet chcą czegoś w zamian i oczekują pojawiania się zawodniczek jak najczęściej przed kamerami i na łamach gazet - przyznał kierownik reprezentacji Norwegii w biegach narciarskich Vidar Loefhus.

Kristin Stoermer Steira stwierdziła zaś, że zawodniczki przyzwyczaiły się już do mediów i ich częstego natręctwa, jak również do najróżniejszych pytań. Staramy się odpowiadać nawet na najgłupsze. Jeden z dziennikarzy zapytał mnie, czy w czasie biegu myślę o seksie. Zawyłam ze śmiechu, że niestety nie - mówiła.

(edbie)