Gość Rozmowy o 7:00 w Radiu RMF24, wiceminister rodziny, pracy i polityki społecznej odniósł się do aktualnej sytuacji na rynku pracy. Notowany jest obecnie wzrost bezrobocia w Polsce.
Wiceszef MRPiPS o bezrobociu: Stoją przed nami pewne wyzwania
W świetle danych Eurostatu Polska znajduje się w gronie państw z najniższym wskaźnikiem bezrobocia. Młode osoby zarejestrowane w urzędach pracy są tą grupą bezrobotnych, którzy najszybciej znajdują pracę. Powinniśmy patrzeć na dane dla całego kraju i całego rynku - stwierdził. Dodał, że wzrost bezrobocia wśród młodych rok do roku wyniósł ok. 1,5 punktu procentowego. To pokazuje, że oczywiście stoją przed nami pewne wyzwania, ale wciąż sytuacja w gospodarce jest bardzo dobra - stwierdził. Zwrócił także uwagę na duże zróżnicowanie terytorialne: od powiatów z bezrobociem przekraczającym 20 proc. po takie, gdzie wskaźnik spada poniżej 1 proc.
Gość Radia RMF24 przyznał także, że bezrobocie wśród młodych jest tradycyjnie wyższe niż w całej populacji, m.in. z powodu wchodzenia na rynek pracy po zakończeniu edukacji i niedopasowania kwalifikacji do potrzeb pracodawców.
Gajewski: Zgłoszenia nie oznaczają redukcji etatów
W rozmowie poruszono również temat rosnącej liczby zgłoszeń zamiaru przeprowadzenia zwolnień grupowych - najwyższej od 2009 r. Gajewski zaznaczył, że same zgłoszenia nie oznaczają faktycznej skali redukcji etatów. Zgłoszenie zamiaru, jak pokazuje doświadczenie i wszelkie dane, nie przekłada się na rzeczywistość co do liczby zwolnionych osób - tłumaczył.
Jak pracodawca chce zwolnić 500 pracowników, to na końcu zwalnia około 250. I tak jest zawsze - przekonywał wiceminister. Dodał, że w styczniu zwolnienia grupowe objęły nieco ponad tysiąc osób - o jedną trzecią mniej niż rok wcześniej.
Z czego wynika spadek ofert w urzędach pracy? Wiceminister komentuje
Spadek liczby ofert trafiających do urzędów pracy - zdaniem wiceministra - wynika głównie ze zmiany przepisów dotyczących zatrudniania cudzoziemców. Wcześniej pracodawca musiał najpierw zgłosić ofertę do urzędu pracy, nawet jeśli planował zatrudnić konkretną osobę z zagranicy. Obecnie ten obowiązek został zniesiony, co - jak wskazał - zmniejszyło statystyczną liczbę ofert w systemie publicznym.
Polityk Nowej Lewicy na antenie radia kilkukrotnie zapewniał, że rząd dostrzega wyzwania związane ze zmianami na rynku pracy. To nie jest tak, że nie ma problemu, bo problemem z punktu widzenia ministerstwa jest każda osoba, która pozostaje bez pracy - podkreślił.
Gajewski wprost: To była decyzja Ministerstwa Finansów
Wiceszef resortu rodziny, pracy i polityki społecznej Sebastian Gajewski komentował w radiu także kwestię doniesień mówiących o cięciach środków w Funduszy Pracy. Sytuacja jest indywidualna i uzależniona od danego powiatu - powiedział.
Prowadzący rozmowę Piotr Salak przywołał przykład województwa warmińsko-mazurskiego, gdzie - według samorządowców - środki dla urzędów pracy zostały drastycznie ograniczone. Wiceminister przyznał, że sytuacja jest zróżnicowana i zależy od lokalnego poziomu bezrobocia.
Przyznał także, że budżet Funduszu Pracy został zmniejszony decyzją Ministerstwa Finansów. Część środków na te aktywne formy wsparcia jest niższa niż w latach poprzednich - przyznał gość Radia RMF24.
"Fundusz Pracy to elastyczny mechanizm"
Wiceminister Gajewski zapewnił jednak, że wydatki "roszczeniowe", takie jak zasiłki dla bezrobotnych czy świadczenia przedemerytalne, są w pełni zabezpieczone. Przekonywał, że Fundusz Pracy jest mechanizmem elastycznym i daje możliwość korekt w ciągu roku budżetowego. Mamy w Funduszu Pracy rezerwę. W trakcie roku okazuje się też, że na pewnych zadaniach zostaje więcej pieniędzy i można je przeznaczyć na inne cele - powiedział.
Resort - jak mówił - już w styczniu skierował wniosek do ministra finansów o zmianę planu finansowego Funduszu Pracy. Do zwiększenia środków potrzebna jest zgoda ministra finansów oraz sejmowej Komisji Finansów Publicznych. Udawało nam się takie rzeczy robić w zeszłym roku. Jestem dobrej myśli - podkreślił Sebastian Gajewski.
Wiceminister Gajewski: To nawet nie jest pendolino, to Shinkansen
W Rozmowie o 7:00 w Radiu RMF24 poruszono także wątek dotyczący zmian w Państwowej Inspekcji Pracy, a więc jednego z kamieni milowych Krajowego Planu Odbudowy. Projekt przewiduje m.in. możliwość przekształcania przez inspektorów pracy umów cywilnoprawnych w umowy o pracę.
Na sugestię prowadzącego, że zapowiadany "superexpress" legislacyjny zamienił się w "ciuchcię parową" wiceminister Sebastian Gajewski odpowiedział, że "to nawet nie jest pendolino, tylko to jest Shinkansen". W ten sposób nawiązał do przebiegu prac w Sejmie. Podkreślił, że 70 proc. Polaków uważa, iż umowy cywilnoprawne są nadużywane, a 60 proc. popiera rozszerzenie uprawnień inspektorów pracy.
Zapytany o możliwe weto prezydenta Karol Nawrocki, odpowiedział: Jeżeli pan prezydent zawetuje tę ustawę, to zawetuje jedenaście miliardów złotych powiązanych z tym kamieniem milowym. Dodał, że opóźniony mógłby zostać także cały wniosek o płatność z KPO, opiewający - według niego - na ponad 60 mld zł.
Związkowcy nie chcą zmian w PIP. Gajewski odpowiada
W rozmowie pojawił się także wątek sprzeciwu części środowisk związkowych wobec projektu zmian w PIP. Prowadzący wskazywał m.in. na krytyczne stanowiska NSZZ Solidarność oraz Forum Związków Zawodowych.
Gajewski odpowiedział, że podczas prac w komisji słyszał przede wszystkim głosy poparcia - zwłaszcza ze strony Ogólnopolskiego Porozumienia Związków Zawodowych. W sprzeciwie NSZZ Solidarność widzę element gry politycznej - stwierdził.
Podkreślił, że część związkowców, nawet tych współpracujących z posłami opozycji, wskazywała konkretne przypadki nadużyć umów cywilnoprawnych i argumentowała za wzmocnieniem kompetencji inspekcji.