Śni mi się czasem kolonia karna - przyznał gość Tomasza Terlikowskiego. W więzieniu przeważnie śniła mi się wolność - dodał.
Prowadzący Poranną rozmowę w RMF FM pytał Andrzej Poczobuta, który deklaruje, że chce wrócić na Białoruś, czy nie boi się, że znowu trafi za kratki?
Moje miejsce jest na Białorusi - odpowiedział dziennikarz. Sedno sprawy jest takie - ja nie chciałem wyjeżdżać. Konsekwentnie odmawiałem tego wyjazdu, dopóki nie pojawiła się propozycja, że wyjadę z prawem powrotu. W odróżnieniu od przytłaczającej większości więźniów politycznych, którzy są wywożeni z Białorusi, ja mam na rękach swój paszport białoruski. Po drugie zostałem ułaskawiony przez Łukaszenkę, chociaż nie zwracałem się, nie prosiłem go o łaskę, nie uznałem winy, to jednak zostałem ułaskawiony, o czym mi zakomunikowano. Ta procedura nawet była nagrywana przez funkcjonariuszy, którzy odczytywali mi rozporządzenie Łukaszenki. Więc formalnie żadnych powodów ku temu, żeby wtrącać mnie do więzienia, nie ma - powiedział Poczobut.
Oczywiście ryzyko istnieje - przyznał nasz gość, zaznaczając, że jest gotów je podjąć. Sytuacja mniejszości polskiej na Białorusi nie jest łatwa, a moja obecność może jej pomóc - uważa były więzień.
Gość Porannej rozmowy w RMF FM tłumaczył, że dyskusja, która toczy się dziś wokół jego postępowania, w jego rodzinie odbyła się już w 2021 r. Bliscy Poczobuta, "z wielkim oporem", ale pogodzili się ze ścieżką, którą obrał.
Nie da się pomagać mniejszości polskiej na Białorusi z Polski?
Tomasz Terlikowski pytał swojego gościa, czy nie da się pomagać mniejszości polskiej na Białorusi, będąc w Polsce?
Andrzej Poczobut odpowiedział, że w naszym kraju ta pomoc działa sprawnie, ale gorzej jest za samą wschodnią granicą.
Muszę zapoznać się z tym, jak wygląda dziś rzeczywistość Związku Polaków na Białorusi - powiedział, pytany, co będzie robił, jak wróci. Jego celem jest doprowadzenie do sytuacji, w której więcej dzieci będzie mogło uczyć się języka polskiego, polepszą się warunki do realizacji działań kulturalnych.
Nikt nie da gwarancji, jak potoczy się los mój, Związku Polaków, Białorusi - mówił na naszej antenie Andrzej Poczobut. Dziennikarz wskazywał, że wpływ na to wszystko ma dziś "wielka polityka" - wojna w Ukrainie, pertraktacje białorusko-amerykańskie czy sytuacja gospodarcza na Białorusi.
Zdaniem naszego gościa trzymanie go w więzieniu nie ma sensu, skoro przez tyle lat nie zmienił zdania i nie odstąpił od swoich ideałów. Spierając się z opiniami, że "więcej zdziała za granicą niż na Białorusi", Poczobut pytał, po co w takim razie Łukaszenka go wypuścił albo po co miałby przeszkadzać mu w powrocie?
Działacz zapowiada, że w momencie, gdy odbędzie kurację i poprawi stan swojego zdrowia, natychmiast spróbuje wyjechać na Białoruś.
Polskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych nie naciska, bym nie wracał. Przekonują, używając argumentów, ale presji nie ma - przekazał Poczobut.
Polska bardzo dużo w ciągu tych wszystkich lat zrobiła dla mniejszości polskiej na Białorusi i funkcjonowała oraz funkcjonuje ona tylko dzięki wsparciu ze strony Polski. Za to należy podziękować - powiedział.
Białoruś wyrwie się spod kontroli Putina?
W mojej ocenie to nigdy nie był scenariusz realny - powiedział Andrzej Poczobut, spytany, czy wyciągnięcie Białorusi spod kontroli Rosji jest możliwe.
Dziennikarz, kreśląc profil białoruskiego przywódcy, wskazał, że ma on określone poglądy, bardzo mocno związane z Rosją i promujące tezę, że Rosjanie, Białorusini i Ukraińcy to "jeden ruski naród".
Prorosyjski punkt widzenia w społeczeństwie białoruskim dominuje i zawsze dominował - uważa Poczobut. Gość RMF FM sądzi, że możliwe jest uspokojenie relacji Mińska z Zachodem.
Alaksander Łukaszenka kontroluje sytuację wewnątrz państwa i to on jednak podejmuje decyzje ostateczne. Nie sprowadzałbym go tylko do poziomu jakiejś marionetki. To jest poważny polityk, który przez tyle lat rządzi. Należy o tym pamiętać i nie należy go lekceważyć - podsumował.