Do zdarzenia doszło około godziny 11:00 w czwartek.
Dostaliśmy informację od osób trzecich, że widzieli spadającego turystę w rejonie Skrajnego Granatu. Na miejsce zdarzenia zadysponowany został śmigłowiec z ratownikami TOPR - poinformował w rozmowie z naszym dziennikarzem ratownik dyżurny TOPR Rafał Kubacki.
Niestety, po desancie okazało się, że jest to najgorsza z możliwych końcówka tej wycieczki. Ratownikom pozostał smutny obowiązek transportu tego ciała poza obszar Tatr - dodał.
Wiadomo, że mężczyzna, który zginął, był obywatelem Czech. Po górach spacerował z kolegą.
Pytany o przyczyny tragedii, ratownik dyżurny TOPR odparł: „Być może potknięcie, poślizgnięcie na stromych trawach, które - ze względu na porę roku - bardzo często w okresie porannym są śliskie, występuje rosa”.