Do groźnego wypadku doszło w jednym z najbardziej wymagających rejonów Tatr – na Orlej Perci, w okolicach Koziej Przełęczy. Turysta spadł z wysokości około 100 metrów. Mężczyzna doznał poważnych obrażeń głowy i kończyn.
Na miejsce natychmiast ruszyli ratownicy TOPR, którzy przy pomocy śmigłowca przetransportowali poszkodowanego do szpitala w Zakopanem.
Jak informują ratownicy, turysta nie był odpowiednio przygotowany do trudnych warunków panujących w górach. Poszkodowany pomimo wyjścia w wyższe partie gór nie miał raków ani czekana, jedynie raczki, które nie nadają się na panujące w tej części Tatr warunki.
Śmierć po upadku w rejonie przełęczy Zawrat
Około południa doszło do kolejnego wypadku – w rejonie przełęczy Zawrat mężczyzna spadł kilkaset metrów. Reanimację rozpoczęli świadkowie zdarzenia, a po przybyciu na miejsce przejęli ją ratownicy TOPR. Turysta w stanie krytycznym został przetransportowany do szpitala, gdzie mimo wysiłków lekarzy zmarł.
Ratownicy interweniowali również w rejonie Małej Przełęczy, gdzie turysta po poślizgnięciu doznał urazu nogi. Dwie kolejne osoby spadły Żlebem Kulczyńskiego. Doznały lżejszych obrażeń. Zabrał je śmigłowiec.
Śmigłowiec TOPR brał także udział w akcji ratunkowej na szlaku między Zawratem a Świnicą, gdzie utknęła kobieta, która – jak przekazał ratownik – doznała ataku paniki i była nieprzygotowana do panujących warunków.
Trudne warunki
Jak podkreślają ratownicy, planując wycieczki należy zrewidować swoje wyposażenie, ale przede wszystkim umiejętności potrzebne do pokonania szlaku. Obecnie w wyższych Tatrach panują skrajnie trudne warunki. Zalega zmrożony śnieg. Ratownicy od rana mają pełne ręce roboty.
TOPR apeluje o ostrożność. Nawet doświadczeni turyści mają problemy z poruszaniem się po oblodzonych szlakach.
Na stromych, oblodzonych stokach bardzo trudno o skuteczną asekurację, a zatrzymanie upadku na zmrożonym śniegu za pomocą czekana może być praktycznie niemożliwe.