Policja w Nowym Targu prowadzi postępowanie, które ma wyjaśnić, czy właściciel małego kundelka przyczynił się do jego śmierci. Funkcjonariuszy wezwali sąsiedzi zaniepokojeni rozpaczliwym skuczeniem zwierzęcia.

Na miejscu był też weterynarz, ale okazało się, że pies nie żyje. Policjanci wyjaśniają, jak doszło do obrażeń zwierzęcia.

Na razie nie jest to jasne - mówi rzecznik nowotarskiej policji Dorota Garbacz. Jedna z podhalańskich gazet podała, że właściciel miał w przypływie złości rzucać psem o kaloryfer.

Policja jednak tego nie potwierdza. Za zabicie zwierzęcia ze szczególnym okrucieństwem grozi nawet do pięciu lat więzienia.

Opracowanie: