Nie żyje Irena Paśnik „Irka”. „Odeszła na wieczną wartę”
O śmierci Ireny Paśnik poinformował w mediach społecznościowych prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski.
„Minionej nocy odeszła na wieczną wartę. W październiku skończyłaby 101 lat. Pani Ireno, stolica zawsze będzie Pani wdzięczna. Zawsze będziemy o Pani pamiętać” - napisał.
Irena Paśnik (z domu Szyperska) urodziła się 4 października 1925 roku. Gdy 1 sierpnia 1944 roku wybuchło Powstanie Warszawskie, miała niespełna 19 lat.
Jak wspominała w rozmowie z Archiwum Historii Mówionej, do konspiracji trafiła, obserwując przygotowania młodych mężczyzn związanych z oddziałami wywodzącymi się z Lasów Chojnowskich. Zdecydowała się do nich zgłosić i – jak podkreślała – została natychmiast przyjęta.
Wiedziałam, że się coś szykuje, ponieważ młodzi mężczyźni - to było charakterystyczne - nosili bryczesy, kurtki, no i zresztą po chodzie można było poznać, że to chłopaki po przeszkoleniach, a ponieważ przyszli z Lasów Chojnowskich - już konkretna jednostka - więc się zgłosiłam. Natychmiast zostałam przyjęta i tak wojowałam do 28 września - wspominała w rozmowie z Archiwum Historii Mówionej.
Irena Paśnik służyła na Sadybie, Czerniakowie i Mokotowie
Podczas Powstania Warszawskiego służyła jako łączniczka i sanitariuszka na Sadybie, Czerniakowie i Mokotowie. Przenosiła m.in. broń pod ostrzałem, działając w warunkach ciągłego zagrożenia życia. W jednym ze wspomnień opisywała dramatyczne wydarzenia na ulicy Czerniakowskiej, gdzie niemieckie natarcie zaskoczyło powstańców.
Jak relacjonowała, mimo chaosu i ostrzału oddział zdołał utrzymać pozycje, a ona sama wraz z innymi uczestnikami akcji nie poniosła strat.
Niemcy zaczęli natarcie. To była ulica Czerniakowska, później tam była zajezdnia autobusowa, a jeszcze w czasie Powstania stał niewykończony, trzypiętrowy budynek. Jeszcze nie było schodów, tylko deski ze szczebelkami, po których wnosili jakieś materiały. Przerwali budowę w czasie wybuchu wojny. My właśnie tam szliśmy. Podobno – tego nie pamiętam – niosłam cztery karabiny. Skąd miałam na to siłę – nie wiem. Czy to prawda? Nie wiem, ale koledzy mi o tym powiedzieli. „Jak to przeniosłaś?„. Mówię: „Nie wiem”. Niemcy zaczęli natarcie, ale się nie daliśmy. Nikt nie zginął - opowiadała.
Wspomnienia sanitariuszki „Baszty”. „Raz jeszcze bym poszła”
W późniejszych latach Irena Paśnik podkreślała, że udział w Powstaniu Warszawskim był jednym z najważniejszych doświadczeń jej życia. W rozmowie cytowanej przez Fundację „Nie Zapomnij o Nas” mówiła o wyjątkowej solidarności i więziach między powstańcami.
Raz jeszcze bym poszła. Pamiętam, jaka to była jedność, wprost niesamowita. Koleżeńska miłość. I jedno, i drugie bez wahania nadstawiałoby głowę za drugiego – wspominała.
Irena Paśnik była jedną z ostatnich żyjących uczestniczek tamtych wydarzeń, które na zawsze wpisały się w historię miasta i Polski.