Prokuratura Regionalna w Gdańsku prowadzi śledztwo ws. korupcji w Gdańskim Zarządzie Dróg. Pracujący tam urzędnik został złapany na gorącym uczynku.

Kilka dni temu prokuratura informowała o zatrzymaniu gdańskiego urzędnika, ale nie ujawniała żadnych szczegółów. Teraz okazuje się, że mężczyzna został ujęty tuż po wzięciu łapówki. 

Na jednej ze stacji paliw w Gdańsku doszło do wręczenia urzędnikowi Gdańskiego Zarządu Dróg korzyści majątkowej w kwocie 5 tys. zł, przez gdańskiego przedsiębiorcę. Była to kolejna transza płatnicza, stanowiąca uzupełnienie wcześniejszych wpłat. Bezpośrednio po przekazaniu środków obaj uczestnicy spotkania zostali zatrzymani przez funkcjonariuszy CBA - relacjonuje Mariusz Marciniak z gdańskiej prokuratury. 

Agenci Centralnego Biura Antykorupcyjnego oprócz przekazanych na stacji pieniędzy zabezpieczyli Maserati warte 250 tys. zł należące do urzędnika oraz 12 tys. zł, które znaleźli w jego mieszkaniu. U biznesmena zabezpieczono z kolei 50 tysięcy złotych. 

Dlaczego biznesmen chciał skorumpować urzędnika?

"Z ustaleń wynika, że urzędnik w związku z pełnieniem funkcji publicznej miał przyjąć od zatrzymanego przedsiębiorcy korzyść majątkową w kwocie co najmniej 25 tys. zł. W zamian miał doprowadzić do stanu prawnego, który umożliwiał bezprzetargowe zbycie działki należącej do Gminy Miasta Gdańska" - relacjonuje CBA. Prokuratura doprecyzowuje w swoim komunikacie, że chodzi o działkę o powierzchni 156 metrów kwadratowych na Wyspie Sobieszewskiej.

Urzędnikowi i biznesmenowi grozi do 8 lat więzienia. Ten pierwszy został tymczasowo aresztowany na 3 miesiące. Przedsiębiorca będzie odpowiadał z wolnej stopy - w jego przypadku zastosowano poręczenie majątkowe w kwocie 70 tys. zł, dozór policji i zakaz opuszczania kraju. 

Prokuratura przyznaje, że w korupcyjny układ mogły być zamieszane również inne osoby.