Miasteczko widmo – historia, która zaskakuje
Jeszcze trzy dekady temu w Kłominie mieszkało około 5 tysięcy osób - opisuje portal gs24.pl.
Dziś to „miasto widmo”, w którym „nie znajdziesz żywej duszy”.
Kłomino, położone wśród lasów Pomorza Zachodniego, przez lata było miejscem zamkniętym i niedostępnym dla zwykłych obywateli. Jego historia to gotowy scenariusz na film – pełen zwrotów akcji i dramatycznych wydarzeń.
Od niemieckiej bazy do radzieckiego garnizonu
Kłomino powstało w latach 30. XX wieku jako niemiecka baza wojskowa. W czasie II wojny światowej funkcjonował tu poligon artyleryjski Wehrmachtu, a później obóz jeniecki, w którym przetrzymywano tysiące polskich, francuskich i rosyjskich jeńców wojennych.
Po wojnie Kłomino przeszło w ręce Armii Radzieckiej. Ponad 50 poniemieckich budynków rozebrano, a cegły wykorzystano do budowy Pałacu Kultury i Nauki w Warszawie. Na ich miejscu powstało nowe osiedle dla żołnierzy radzieckich i ich rodzin – z własnymi sklepami, apteką, stołówkami, a nawet kinem.
Miasto, które zniknęło z mapy
Przez lata Kłomino było zamknięte dla cywilów – funkcjonowało jako „miasto w mieście”, o którym przeciętny Polak mógł tylko usłyszeć z plotek.
Według szacunków, do 1992 roku mieszkało tu nawet 5 tysięcy osób. Gdy ostatni żołnierze radzieccy opuścili Polskę, miasteczko natychmiast opustoszało. Budynki zaczęły niszczeć, a teren przez lata pozostawał zapomniany i zaniedbany.
W 2018 roku rozpoczęła się rozbiórka najbardziej zniszczonych obiektów, ale część zabudowań – w tym historyczny dworek Czarnybór – przetrwała do dziś.