"Wyślemy swoich bojowników do Ługańska, Charkowa i Doniecka. Władze wykazują bowiem "przestępczą bezczynność" i nie potrafią uspokoić sytuacji na wschodzie Ukrainy" - zapowiada skrajnie nacjonalistyczny, ukraiński Prawy Sektor.

Ługańsk: Nie było szturmu, trwają negocjacje

51 osób opuściło siedzibę Służby Bezpieczeństwa Ukrainy w Ługańsku na wschodzie kraju. Okazali się oni prorosyjskimi separatystami, a nie - jak wcześniej podawano - przetrzymywanymi w budynku cywilami. W gmachu pozostaje jeszcze prawdopodobnie kilka osób. czytaj więcej

Jeden z liderów "Prawego Sektora" - Ihor Kryworuczko - twierdzi,że po zneutralizowaniu separatystów w Mikołajowie i Odessie czas na kolejne miasta. "Prawy Sektor" chce współpracować z władzami, ale ich niezdecydowanie zmusza nacjonalistów do działań. Kryworuczko zadeklarował zatem walkę z "wrogami Ukrainy, którzy wzniecają  niepokoje na Wschodzie".

Nastroje separatystyczne na wchodzie Ukrainy nasilają się od kilku dni. Grupy przeciwników władz w Kijowie organizują akcje w Charkowie, Doniecku i Ługańsku. W ostatnim z tych miast separatyści okupują siedzibę Służby Bezpieczeństwa Ukrainy. Dziś rano z gmachu uwolniono 56 osób. W budynku są jeszcze prawdopodobnie cztery.

W Charkowie z kolei separatyści ogłosili przedwczoraj powstanie niepodległego państwa o nazwie Charkowska Republika Ludowa. Oświadczyli także, że przeprowadzą referendum niepodległościowe i zwrócili się do Rosji o zapewnienie temu plebiscytowi bezpieczeństwa. Także przedwczoraj ogłoszono powstanie Donieckiej Republiki Ludowej i przyłączenie jej do Federacji Rosyjskiej. Tam separatyści zapowiedzieli, że 11 maja odbędzie się referendum niepodległościowe i ostrzegli, że jeśli władze w Kijowie spróbują przeszkodzić w jego przeprowadzeniu, zwrócą się do Moskwy z prośbą o wprowadzenie na Ukrainę "wojskowych oddziałów pokojowych".