Radosław Sikorski bohaterem rosyjskich mediów. Od "Russia Today" po prokremlowskie portale - wszędzie cytowany jest stenogram z podsłuchanej rozmowy szefa polskiej dyplomacji o szkodliwości sojuszu z USA. "Polacy poszli po rozum do głowy" - komentują rosyjscy internauci. O wypowiedzi ministra piszą również najważniejsze amerykańskie media. "New York Times" nazywa ją "zaskakującą".

"Nie zamierzam komentować rzekomej treści prywatnych rozmów. Co do naszego sojuszu, myślę, że jest silny" - tak ambasador USA w Warszawie Stephen D. Mull odniósł się we wpisie na Twitterze do ujawnionych przez "Wprost" podsłuchanych wypowiedzi szefa polskiej dyplomacji. Jak... czytaj więcej

Jak donosi moskiewski korespondent RMF FM Przemysław Marzec, do tej pory afera podsłuchowa nie wzbudzała w rosyjskich mediach  większego zainteresowania. Teraz jednak słowa Sikorskiego padły na podatny grunt antyamerykańskiej propagandy, jaka dominuje w tej chwili w Rosji.

Nowość dnia. Minister spraw zagranicznych Polski Sikorski, tak ten sam Sikorski, który lubi cytować  Brzezińskiego i straszyć Rosję siłami NATO i występować przeciwko temu, by Kreml otrzymał francuskie Mistrale (podtrzymując linię Białego Domu) - okazuje się wielkim nieprzyjacielem tego samego Białego Domu - donosi "Przegląd Wojskowy". Artykuł wykpiwający Sikorskiego, który zatytułowano: "Gówno, laska i frajerzy", zawiera pełne wulgaryzmów cytaty z podsłuchanej rozmowy ministra z Rostowskim.

On przecież mówił, że w jego kraju powinien być obecny zwiększony kontyngent wojskowy sił USA i Europy. Pojawia się wrażenie, że Sikorski to głos Obamy w Europie i jeden z samych głośnych zwolenników amerykańskiej zimnej wojny, prowadzonej przeciwko Rosji - komentuje dalej "Przegląd Wojskowy" i puentuje: Jednak teraz wyjaśnia się, że "my zrobiliśmy laskę Amerykanom, jak kompletni frajerzy. Przepraszam, Panie Sikorski, tylko dlaczego "my"?

Brukowa "Komsomolskaja Prawda" również używa w tytule cytatu z Sikorskiego i komentuje: Polska jest najbardziej wiernym sojusznikiem USA we wschodniej Europie, to już dawno nie jest sekretem. W wielu sprawach USA  opierając się na Warszawie prowadzą swoją twardą, antyrosyjską politykę na Ukrainie. W rzeczywistości Polska dla Waszyngtonu - to swoisty nadzorca nad krajami bałtyckimi i Ukrainą.

Wielu ekspertów jest przekonanych, że próby rozchwiania władzy Aleksandra Łukaszenki Biały Dom przeprowadza przede wszystkim polskimi rękami, a oprócz tego Polska często wykorzystywana jest przez USA i jako przeciwwaga dla Niemiec i Francji wewnątrz Unii Europejskiej.

Sikorski powiedział prawdę w prywatnej rozmowie - kontynuuje "Komsomolskaja Prawda" i dodaje, że choć w Polsce "wielu go zrozumie", to w Waszyngtonie już raczej nie. Najbardziej zadziwiające w tej historii jest to, że polscy przywódcy - jak się okazuje - doskonale rozumieją całą jednowektorowość swojej polityki zagranicznej. Jednak zrobić z tym już nic nie mogą. Wielki Szef (albo bies) zza oceanu nie pozwala - podsumowuje gazeta.

Z kolei za Oceanem "New York Times" podkreśla, że wypowiedź polskiego ministra jest zaskakująca, i zwraca uwagę na wulgarność jego stwierdzeń. O jego słowach dotyczących "nic niewartego" sojuszu z USA informuje również "Washington Post".

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ: "Sikorski: Sojusz polsko-amerykański jest nic niewarty. Jest szkodliwy".

Radosław Sikorski znalazł się w dość trudnej sytuacji. Dotąd mógł szczycić się bardzo dobrymi relacjami z przedstawicielami amerykańskiej administracji. Hillary Clinton, była sekretarz stanu USA, mówiła o nim: "Radek, nasz polski przyjaciel".

Osobiście nie wyolbrzymiałbym jednak sprawy. Amerykanie całkiem niedawno mieli podobny kłopot, kiedy portal WikiLeaks upublicznił tajne depesze dyplomatów USA. A w nich obecnego prezydenta Rosji Władimira Putina nazywano "samcem alfa", rosyjskiego premiera Dmitrija Miedwiediewa -"nijakim i niezdecydowanym", a kanclerz Niemiec Angelę Merkel - "teflonową Angelą". O sprawie jednak szybko zapomniano.