- Po więcej aktualnych informacji zapraszamy do RMF24.pl
Według izraelskich władz, cztery rakiety zostały wystrzelone z terytorium Iranu w kierunku północnego Izraela. Atak był odpowiedzią na izraelski nalot w Bejrucie, do którego doszło wcześniej tego samego dnia. Izraelskie Siły Obronne (IDF) poinformowały, że systemy obrony powietrznej zostały uruchomione, a w północnych regionach kraju rozległy się syreny alarmowe.
Wcześniej IDF przekazały, że są przygotowane na ostrzał rakietowy Izraela ze strony Iranu w najbliższych godzinach, po wcześniejszym ataku na Hezbollah w Bejrucie. Niedługo później armia USA wydała krótki komunikat, stwierdzając, że pozostaje w gotowości na wydarzenia na Bliskim Wschodzie.
Izraelska obrona lotnicza miała następnie przechwycić dwa pociski balistyczne wystrzelone w kierunku północnego Izraela. Nad Izrael mają nadlatywać kolejne pociski.
W poniedziałek w całym kraju zamknięte mają być szkoły. Zaapelowano także do mieszkańców o pozostanie w pobliżu schronów. Izraelska armia ostrzegła, że choć jak dotąd wszystkie irańskie pociski zostały przechwycone, to jednak obrona powietrzna "nie jest hermetyczna", a rakiety zaatakowały w wielu miejscach w kraju. Na razie jednak nie ma informacji o ofiarach czy zniszczeniach.
Gwardia Rewolucyjna Iranu oświadczyła w niedzielę, że izraelska armia musi zaprzestać ataków na Liban, a jeśli rozszerzy swoje działania lub odpowie na działania Iranu, spotka się z "jeszcze bardziej miażdżącymi i bolesnymi ciosami". Oświadczenie pojawiło się po tym, jak izraelska armia poinformowała o wykryciu ataku ze strony Iranu.
Możliwe konsekwencje dla regionu i negocjacji z USA
Atak Iranu może doprowadzić do zerwania rozmów między Stanami Zjednoczonymi a Teheranem oraz ponownego wybuchu konfliktu zbrojnego. Izrael prawdopodobnie odpowie na irańską agresję, co grozi dalszą eskalacją sytuacji w regionie - ocenia serwis Axios.
Amerykański urzędnik potwierdził, że prezydent Donald Trump został poinformowany o sytuacji. Waszyngton uważnie monitoruje rozwój wydarzeń i prowadzi konsultacje z sojusznikami w regionie.
Prezydent Donald Trump powiedział w niedzielę po ataku rakietowym Iranu na Izrael, że siły zbrojne USA są w stanie gotowości, a on sam nie jest zadowolony z takiego obrotu zdarzeń i chce, by strony konfliktu wróciły do negocjacji.
Trump dodał, że "zasugerowałby Iranowi", że skoro wystrzelił swoje rakiety, to "już wystarczy".
"Siły USA na całym Bliskim Wschodzie są czujne i gotowe" - przekazało Centralne Dowództwo sił amerykańskich (CENTCOM) we wpisie na platformie X.
Iran zamknął przestrzeń powietrzną nad zachodnią częścią kraju. Również Irak i Syria zdecydowały się zamknąć przestrzeń powietrzną.