Według informacji ujawnionych przez "The Washington Post", rosyjska Służba Wywiadu Zagranicznego (SWR) rozważała możliwość inscenizacji zamachu na premiera Viktora Orbana w celu zwiększenia jego popularności przed kwietniowymi wyborami na Węgrzech.

  • Po więcej aktualnych informacji zapraszamy do RMF24.pl

Jak podaje "WP", informacje pochodzą z wewnętrznego raportu SWR, który trafił do europejskich służb wywiadowczych.

W dokumencie stwierdzono m.in., że pracownicy rosyjskiej służby wywiadowczej zaproponowali "fundamentalną zmianę całego paradygmatu kampanii wyborczej", przesuwając punkt ciężkości ze "sfery racjonalnej i kwestii ekonomiczno-społecznych, na emocjonalną, gdzie kluczowymi tematami będą bezpieczeństwo i stabilność państwa oraz ochrona systemu politycznego".

Nie wiadomo, na jakim szczeblu kierownictwa omawiano ten plan. Rzecznik prezydenta Rosji, Dmitrij Pieskow, określił te doniesienia jako "kolejny przykład dezinformacji". "The Washington Post" podkreśla, że nie ma informacji o próbach zamachu na Viktora Orbana, jednak sam fakt rozważania takich scenariuszy pokazuje, jaką wartość ma dla Rosji obecny premier Węgier.

Wszystkie chwyty dozwolone?

Wybory parlamentarne na Węgrzech zaplanowano na 12 kwietnia. Według większości sondaży, partia Fidesz Viktora Orbana ustępuje popularnością opozycyjnej partii Tisza pod przewodnictwem Petera Magyara.

Od lat rząd Orbana utrzymuje bliskie relacje z Rosją, co obejmuje m.in. kontrakty energetyczne i projekty infrastrukturalne, takie jak budowa reaktora jądrowego Paks II przez rosyjski Rosatom. Wybory na Węgrzech są kluczowym momentem, także dla Rosji, która nie zamierza rezygnować ze swoich wpływów.

Kreml postrzega Orbana jako kluczowego sojusznika, który pomaga w blokowaniu kluczowych polityk Unii Europejskiej oraz jako swoisty pomost do konserwatystów w USA.

Jak podaje serwis VSquare, na Węgrzech już operuje zespół specjalistów powiązanych z GRU, rosyjskim wywiadem wojskowym.

To eksperci ds. manipulacji w mediach społecznościowych, którzy działają z rosyjskiej ambasady w Budapeszcie, korzystając z paszportów dyplomatycznych, co zapewnia im immunitet i swobodę działania.

Orban, starając się odwrócić uwagę od problemów gospodarczych, promuje się jako kandydat pokoju, podczas gdy jego przeciwnik, Peter Magyar, jest przedstawiany jako marionetka Brukseli.

Nie tylko Rosja popiera Orbana

Prezydent USA Donald Trump udzielił premierowi Węgier Viktorowi Orbanowi swojego "całkowitego" poparcia w kwietniowych wyborach w nagraniu wideo wyświetlonym w sobotę na konferencji CPAC w Budapeszcie. 

W swoim przemówieniu premier Orban obiecał zwycięstwo i "zburzenie postępowych bram Brukseli".

Trump podziękował też węgierskim organizatorom CPAC za "zaangażowanie w zdrowy rozsądek i konserwatywne zasady oraz we wspólną cywilizację, którą dzielą Amerykanie, Węgrzy i Europejczycy".

Otwierający konferencję Orban zapewnił, że "wygra kwietniowe wybory i nie zatrzyma się na nich, ale będzie iść naprzód, ponieważ o przyszłości Europy muszą decydować narody Europy, a nie biurokraci".

CPAC to coroczna konferencja odbywająca się w USA, w której od lat 70. XX wieku biorą udział konserwatywni aktywiści z całego kraju. W ostatnich latach została zdominowana przez zwolenników Trumpa. Spotkania odbywają się też w innych państwach, w tym - już pięć razy - w stolicy Węgier. W sobotniej konferencji uczestniczą m.in. były premier RP Mateusz Morawiecki, premier Gruzji Irakli Kobachidze czy lider hiszpańskiej prawicowej partii Vox Santiago Abascal.