Deputowani ukraińskiej opozycji pierwszego dnia obrad wyłonionego w październikowych wyborach parlamentu zablokowali trybunę, co nie pozwoliło na głosowanie nad kandydaturą premiera. Prezydent Wiktor Janukowycz wysunął na to stanowisko dotychczasowego szefa rządu Mykoła Azarowa. W ubiegłym tygodniu podał się on do dymisji w związku ze zdobyciem w wyborach mandatu poselskiego.

Opozycja wyjaśniła, że blokowanie trybuny, które doprowadziło do przepychanek z posłami rządzącej Partii Regionów, było też protestem przeciw korupcji politycznej.

Przed środową inauguracją obrad Rady Najwyższej okazało się, że dwóch deputowanych opozycji przeszło na stronę ugrupowania władzy. Był to ojciec i syn Tabałowowie, których przed złożeniem przysięgi posłowie opozycyjnej Swobody wyrzucili z sali obrad. Mimo nieobecności obu posłów w parlamencie ktoś użył ich kart w pierwszych głosowaniach Rady.

Opozycja zapowiadała wcześniej, że odmówi udziału w pracach nowej Rady Najwyższej, jeśli utrzyma się w niej praktyka głosowania kartami nieobecnych posłów.

Rządząca Partia Regionów prezydenta Janukowycza stara się tymczasem przeciągnąć na swoją stronę nowo wybranych deputowanych opozycji i posłów niezależnych, by zapewnić sobie większość parlamentarną.

Choć w wyborach 28 października partia prezydenta Janukowycza zajęła pierwsze miejsce, 185 zdobytych przez nią mandatów nie daje przewagi w 450-osobowej Izbie. Opozycja, do której wchodzi Batkiwszczyna byłej premier Julii Tymoszenko, Udar boksera Witalija Kliczki i nacjonalistyczna Swoboda, posiadają łącznie 178 mandatów. By uzyskać większość, Partia Regionów musi więc zdobyć poparcie komunistów, którzy mają w Radzie Najwyższej 32 posłów, bądź też zachęcić do współpracy któregoś z siedmiu polityków mniejszych partii czy 43 posłów niezależnych.