Przez Włochy od dwóch tygodni przechodzą ulewy i nawałnice. Dwadzieścia osób zginęło, dwie uznano za zagnionione. W okolicach Neapolu doszło do lokalnych podstopień. Straż pożarna ma ponad tysiąc wezwań od mieszkańców. W Pozzuoli zginął mężczyzna, na którego samochód runęło ogromne drzewo.

W Materze zaginęła kobieta i jej ojciec. Ich samochód został porwany przez rzekę, która wystąpiła z brzegów. Poszukiwania rodziny trwają drugi dzień. W Piemoncie, gdzie w wielu miejscowościach zamknięto szkoły. Niektóre położone w dolinach osady zostały odcięte od świata. W nocy fala powodziowa przeszła przez Turyn - w mieście nie ma zniszczeń.

Nawałnice teraz wracają nad Ligurię, która najbardziej ucierpiała podczas lawin błotnych i powodzi. Żałobę ogłoszono w Genui, w piątek zginęło tam 6 osób. Trzynaście osób zginęło w rejonie miasta La Spezia i w krainie Cinque Terre. Trwa tam usuwanie gigantycznych szkód, szacowanych na setki milionów euro.