RMF24 RMF FM RMF MAXX RMF CLASSIC RMF ON
RMF24

Tysiące maili z tajnymi informacjami. Były doradca Trumpa przyznał się do winy

Opracowanie: Publikacja: Piątek, 26 czerwca (17:40)

John Bolton, były doradca ds. bezpieczeństwa narodowego w administracji Donalda Trumpa, przyznał się do nielegalnego przetrzymywania informacji niejawnych na potrzeby swojej głośnej książki. Grozi mu do pięciu lat więzienia i wielomilionowa kara finansowa.

Tysiące maili z tajnymi informacjami. Były doradca Trumpa przyznał się do winy
John Bolton (fot: BRENDAN SMIALOWSKI/AFP/East News) /AFP/East News
  • John Bolton przyznał się do nielegalnego przetrzymywania informacji niejawnych w związku z pracą nad książką opisującą pracę w administracji Donalda Trumpa.
  • Materiały, które Bolton przesyłał członkom rodziny, zawierały tajne informacje dotyczące obronności narodowej.
  • Sam Bolton twierdzi, że zarzuty wobec niego mają charakter polityczny.
  • Najważniejsze informacje z kraju i ze świata znajdziesz na stronie głównej RMF24

John Bolton – obecnie jeden z najbardziej rozpoznawalnych krytyków Donalda Trumpa, a wcześniej jego doradca - oficjalnie przyznał się do nielegalnego przetrzymywania tajnych dokumentów. Miały mu one posłużyć podczas pracy nad książką opisującą kulisy funkcjonowania Białego Domu za prezydentury Donalda Trumpa. To efekt ugody zawartej z prokuraturą federalną, która początkowo postawiła Boltonowi aż 18 zarzutów dotyczących nieuprawnionego przechowywania, wykorzystywania i przekazywania tajnych danych po zakończeniu pracy w administracji.

W ramach porozumienia Bolton zgodził się przyznać do jednego z zarzutów oraz zapłacić 2,25 miliona dolarów kary. Dzięki temu uniknął ryzyka wieloletniego pobytu za kratkami, choć wciąż grozi mu do pięciu lat więzienia. Ostateczną decyzję w sprawie wymiaru kary podejmie sędzia federalny Theodore Chuang z sądu okręgowego w Greenbelt, w stanie Maryland. Termin ogłoszenia wyroku nie został jeszcze wyznaczony.

Bolton wielokrotnie podkreślał, że zarzuty wobec niego mają charakter polityczny. Twierdził, a administracja Trumpa wykorzystuje aparat ścigania do walki z przeciwnikami politycznymi. Warto jednak zaznaczyć, że śledztwo w sprawie Boltona prowadzone było również za administracji Bidena.

Kulisy afery i rola książki Boltona

Według aktu oskarżenia, Bolton miał przesłać ponad tysiąc stron notatek, przypominających pamiętnik, dwóm członkom rodziny. Dokumenty te zawierały informacje dotyczące obronności narodowej i były wykorzystywane podczas pracy nad książką „The Room Where it Happened”. Publikacja ta, będąca szczegółowym i krytycznym opisem pracy Boltona w Białym Domu, wywołała burzę w amerykańskiej polityce. Donald Trump już podczas swojej pierwszej kadencji domagał się pociągnięcia Boltona do odpowiedzialności za ujawnienie tajnych informacji, jednak wówczas prokuratura nie dysponowała wystarczającymi dowodami.

Przełom w śledztwie nastąpił po włamaniu irańskich hakerów na prywatną skrzynkę mailową Boltona. To właśnie wtedy ujawniono materiały, które były przesyłane członkom rodziny polityka w celu przygotowania książki. Te dowody stały się kluczowe dla prokuratury i przesądziły o postawieniu zarzutów.

Trump z podobnymi zarzutami

John Bolton jest jednym z wielu przeciwników Donalda Trumpa, wobec których wszczęto śledztwa w okresie jego prezydentury. Jednak to właśnie on jako jedyny do tej pory stanął przed sądem z zarzutami, które mogą skutkować skazaniem. Sprawa ta jest szeroko komentowana w kontekście innych postępowań dotyczących nielegalnego przechowywania informacji niejawnych przez byłych urzędników. 

Co ciekawe, podobne zarzuty usłyszał sam Donald Trump w ramach śledztwa prowadzonego przez specjalnego prokuratora Jacka Smitha. Tamto postępowanie zostało jednak umorzone przez sąd jeszcze przed wyborami w 2024 roku, gdyż uznano, że Smith został powołany na stanowisko niezgodnie z prawem.

Źródło: RMF24/PAP

Najważniejsze Fakty

Dalsza część artykułu pod materiałem video: