We Francji umorzono śledztwo przeciwko Gerardowi Depardieu. Wszczęto je po tym, jak młoda aktorka oskarżyła aktora o wykorzystywanie seksualne.

Według prokuratury "działania śledcze prowadzone w ramach postępowania nie pozwoliły na sformułowanie zarzutów wynikających z oskarżeń kierowanych pod adresem słynnego francuskiego aktora".

Zawiadomienie o domniemanych przestępstwach seksualnych aktora złożyła w sierpniu ubiegłego roku młoda aktorka. Zeznała, że "była dwukrotnie wykorzystana seksualnie przez aktora w trakcie nieformalnej próby do przygotowywanego przedstawienia teatralnego". Miało do tego dojść w paryskiej rezydencji Depardieu w VI dzielnicy 7 i 13 sierpnia 2018 roku.

Skarga przeciwko Depardieu wpisuje się w cykl spraw o gwałty i inne nadużycia seksualne w przemyśle filmowym. Rozpoczęły się one w październiku 2017 roku oskarżeniami ponad 70 kobiet pod adresem potentata amerykańskiej branży filmowej Harveya Weinsteina, dając początek społecznemu ruchowi #MeToo. Ruch ten skierowany był przeciw sprawcom seksualnego wykorzystywania kobiet, w tym przede wszystkim osobom zajmującym eksponowane stanowiska w branży rozrywkowej oraz w świecie polityki i biznesu.

We Francji oskarżenia kierowane były m.in. pod adresem znanego islamskiego uczonego Szwajcara Tariqa Ramadana, ministra ds. działań i wydatków publicznych Geralda Darmanina czy producenta Luca Bessona. Śledztwa zarówno wobec Darmanina, jak i Bessona zostały umorzone. Z kolei oskarżony o gwałt Ramadan został zwolniony z aresztu za kaucją; mężczyzna zaprzecza zarzutom.

Opracowanie: