W swoim wystąpieniu Łunin domaga się transmitowanego na żywo spotkania z prezydentem Władimirem Putinem, by – jak twierdzi – przekazać mu „całą prawdę o tym, co teraz dzieje się w naszym kraju”. Były żołnierz nie kryje rozgoryczenia i ostrzega, że jeśli jego żądania zostaną zignorowane, konsekwencje mogą być dramatyczne: „armia skieruje broń przeciwko Kremlowi”.
W nagraniu Łunin opowiada o dramatycznych realiach frontu. Według niego, tysiące rosyjskich żołnierzy przebywa w prowizorycznych okopach, gdzie są torturowani za odmowę wykonywania „głupich, samobójczych rozkazów” oraz za nieprzekazywanie pieniędzy dowódcom. Łunin twierdzi, że nagranie powstało po rozmowach z wysokimi rangą urzędnikami ministerstwa obrony i służb bezpieczeństwa, którzy mieli poprosić go o przekazanie wiadomości Putinowi. Jak podkreśla, prezydent miał już wcześniej oglądać jego wcześniejsze nagrania.
To nie pierwszy raz, gdy Łunin publicznie krytykuje rosyjskie dowództwo. W 2025 roku został wyrzucony z armii po ujawnieniu, że dwóch żołnierzy wysłano na misję bojową bez broni.
Od początku 2026 roku prowadzi własny kanał w mediach społecznościowych, gdzie regularnie publikuje materiały z frontu, które otrzymuje od znajomych wciąż walczących na Ukrainie. Jak sam mówi, „są tam straszne nagrania”.
Kreml reaguje
Na apel żołnierza odpowiedział rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow. Powiedziano nam, że taki apel istnieje, ale nie mieliśmy jeszcze okazji się z nim zapoznać, więc nie chciałbym tego komentować – zaznaczył. Dodał jednak, że „sądząc po tym, co usłyszeliśmy, zawiera on dość dziwne sformułowania, więc musimy najpierw się z nim zapoznać”.