Za sprawą swojej wypowiedzi o "wysysanym z mlekiem matki antysemityzmie" izraelski polityk Israel Katz stał się niespełna dwa tygodnie temu szeroko rozpoznawalny w Polsce. Teraz ponownie o nim głośno za sprawą formy, w której odrzuca raport ONZ o przelewie krwi na granicy Izraela ze Strefą Gazy.

Według raportu ONZ przez 9 miesięcy zeszłego roku, podczas wielokrotnych demonstracji Palestyńczyków przy ogrodzeniu oddzielającym ich terytoria od izraelskich, wojsko Izraela - strzelając ostrą amunicją - zabiło 183 osoby, a raniło 6106. 

Powołana przez Radę Praw Człowieka ONZ komisja wylicza, że wśród zastrzelonych jest 35 dzieci, a wśród ranionych ostrą amunicją jest ich 940. Statystyki publikowane przez komisję obejmują też 39 postrzelonych dziennikarzy, z których dwóch zmarło, a także pracowników medycznych. 

Według tych danych ponad 80 procent kul trafiło demonstrantów w nogi. Ponad 120 osobom amputowano przez to jedną lub obie dolne kończyny.

Jak twierdzą autorzy sprawozdania, wśród postrzelonych byli również niepełnosprawni. Publikują przy tym opisy kilku przypadków, w których izraelscy strzelcy zabijali inwalidów. Według komisji, śledztwo wskazało na "uzasadnione podstawy dla przyjęcia założenia, że izraelscy snajperzy strzelali do tych demonstrantów intencjonalnie, mimo że widzieli, iż są to osoby niepełnosprawne". 

"Fadi Abu Salmi (lat 29, z dwoma amputacjami) Fadi, z Khan Younis. Amputowano mu obie nogi po izraelskim nalocie w 2008 roku. 14 maja izraelscy snajperzy postrzelili go w klatkę piersiową podczas protetsu w Abasan Al-Jadida, gdzie przebywał na wózku inwalidzkim wraz z dwoma kolegami, w odległości ok. 300 m od ogrodzenia. Zmarł na miejscu".

Raport stwierdza również, że 3098 osób po stronie palestyńskiej zostało ponadto ranionych odłamkami, kulami gumowymi albo pociski z gazem łzawiącym. 

Komisja podaje, że w celu ustalenia tych danych przeprowadziła 325 rozmów z rannymi, świadkami, urzędnikami i działaczami praw człowieka, zgromadziła 8000 dokumentów, w tym pisemnych oświadczeń złożonych pod przysięgą, raportów medycznych, opinii prawnych, a także zdjęć oraz filmów, w tym zarejestrowanych z dronów. 

Autorzy raportu - trzy osoby pochodzące z: Argentyny, Bangladeszu i Kenii - oceniają, że Izrael mógł złamać prawo międzynarodowe, a nawet dopuścić się zbrodni wojennych i zbrodni przeciwko ludzkości. Żądają, by Izrael natychmiast wszczął w związku z tym własne śledztwo. Rekomendują też, by Wysoki Komisarz ONZ ds. Praw Człowieka Michelle Bachelet skierowała sprawę do Trybunału w Hadze. 

Komisja zaznacza, że podczas demonstracji dochodziło do "aktów znaczącej przemocy" ze strony palestyńskich demonstrantów, którzy rzucali butelkami z benzyną, kamieniami, a w kilku przypadkach atakowali posterunki izraelskiej armii za ogrodzeniem z pomocą materiałów wybuchowych. Odnotowują też, że Hamas zorganizował akcję, w ramach której nad terytorium izraelskie Palestyńczycy posyłali balony i latawce z środkami zapalającymi, co spowodowało szereg pożarów, głównie pól. ONZ-towscy śledczy podkreślają jednak, że nie można mówić o działaniach o charakterze wojennym, lecz "o demonstracjach o naturze cywilnej". 

Jednocześnie odnotowują, że odpowiedzialność za przelew krwi spoczywa nie tylko na stronie izraelskiej, ale też na Hamasie, który wykorzystuje desperację palestyńskiej ludności cywilnej.

UWAGA, PONIŻSZY FILM ZAWIERA DRASTYCZNE SCENY:


"Wyłącznym celem raportu jest uderzenie w jedyną demokrację na Bliskim Wschodzie"

Inaczej demonstracje przy ogrodzeniu opisują władze Izraela. Według nich, manifestacje miały charakter terrorystyczny, organizowany przez organizację Hamas, zaś demonstranci wielokrotnie próbowali sforsować ogrodzenie, a wojsko broniło terytorium kraju przed agresją. 

Według cytowanego przez izraelską prasę oświadczenia MSZ "Hamas wykorzystuje w Gazie cywilów jako żywe tarcze dla terrorystów", a odpowiedź była ograniczona i podejmowana dla ochrony własnej ludności cywilnej. 

Izraelska dyplomacja podważa również wiarygodność raportu. Według wspomnianego komunikatu MSZ dokument przygotowały trzy osoby nie dysponujące wiedzą dotyczącą kwestii bezpieczeństwa. 

Kierujący dyplomacją Israel Katz ostro skrytykował raport. Teatr absurdu Rady Praw Człowieka wytworzył raport, który jest wrogi, kłamliwy i wymierzony w Izrael - oświadczył cytowany przez prasę p.o. szefa dyplomacji Izraela - Raport oparty jest o sfałszowane dane, bez podjęcia próby sprawdzenia faktów. Wyłącznym celem raportu jest uderzenie w jedyną demokrację na Bliskim Wschodzie i sparaliżowanie prawa Izraela do samoobrony przed śmiercionośną organizacją terrorystyczną. 

W sprawie sprawozdania wypowiedział się też premier Benjamin Netanjahu. Jego zdaniem rada ustanowiła "nowy rekord hipokryzji i kłamstwa, motywowany obsesyjną nienawiścią do Izraela".

Powołana przez komisję rada twierdzi, że strona izraelska nie odpowiedziała na powtarzane prośby o informacje i dostęp do miejsc objętych dochodzeniem.  

Według raportu, w czasie 9 miesięcy starć zginął 1 izraelski żołnierz, 4 zostało rannych.