​"Ba Ba Land" - to tytuł ośmiogodzinnego filmu, który będzie miał premierę w londyńskim kinie. Nawet jego autorzy określają go mianem najnudniejszego na świecie. Co więcej, liczą także, że skutecznie uśpi widzów.

Wkrótce premiera "najnudniejszego filmu świata". Zdjęcie ilustracyjne /Artyom Korotayev/TASS /PAP/EPA

Film nakręcono w zwolnionym tempie. Przedstawia wyłącznie owce. Pasą się na pastwisku, zupełnie nic nie robiąc.

W filmie nie ma dialogów, za to obsada jest imponująca i można ją policzyć. "W świecie stresu i nadmiaru informacji, gdy dni są nerwowe a noce bezsenne, w końcu mamy dla was film, który pozwoli się wyłączyć" - tak reklamują swą produkcję autorzy dzieła.

Premierę zaplanowano na wrzesień, w kinie znajdującym się nieopodal placu Leicester Square, gdzie trafiają największe blockbustery. Producenci nie spodziewają się, że film z owieczkami osiągnie sukces finansowy.

Liczą natomiast, że zasłuży na uwagę przynajmniej niektórych widzów. Osiem godzin projekcji to sporo. Jeśli natychmiast zamieni się ona w sen, cel zostanie osiągnięty i to w statystycznie zdrowych proporcjach. Warto pamiętać, beczenie owiec może się zmieszać w sali kinowej z innym, znajomym dźwiękiem - chrapaniem.

(ph)