W samolocie linii lotniczych British Airways, który lądował w poniedziałek wieczorem na lotnisku w hiszpańskiej Walencji, zapalił się jeden z silników. Trzy osoby trafiły do szpitala z powodu zatrucia dymem. Pozostali ranni doznali lekkich obrażeń i byli w szoku. ​

W poniedziałek wieczorem walenckie służby kryzysowe otrzymały informację, że podczas lądowania na tamtejszym lotnisku zapalił się jeden z silników samolotu lecącego z Londynu. Jednak po przyjeździe strażaków z maszyny wydobywał się jedynie dym.

Rzecznik British Airways potwierdził jedynie, że "doszło do incydentu" z udziałem samolotu wykonującego lot BA422 z londyńskiego Heathrow do Walencji. Po otwarciu wyjścia awaryjnego pasażerowie wydostali się na płytę lotniska po nadmuchiwanych zjeżdżalniach.

Lucy Brown, która była na pokładzie, przyznała w rozmowie z Mirror Online powiedziała, że gdyby do zdarzenia doszło kilkadziesiąt minut wcześniej, gdy samolot był jeszcze w powietrzu, historia mogłaby się zakończyć tragicznie. Zapach był nie do wytrzymania, brakowało nam powietrza, ludzie zaczęli się dusić . W samolocie były całe rodziny z dziećmi, hostessy próbowały nas uspokoić, ale nie było nic słychać. Ekipa ratunkowa mocowała się z drzwiami ewakuacyjnymi, które nie chciały ustąpić - relacjonuje Brown.

Jak podaje EFE, władze portu lotniczego nie wdrożyły procedur przewidzianych w sytuacjach kryzysowych, ale ruch lotniczy został wstrzymany na 25 minut, po czym go przywrócono.

Opracowanie: