„Sytuacja się zaostrzyła”
Petro i Cepeda (rywal de la Esprielli w ostatnich wyborach prezydenckich – przyp. RMF FM) wdrożyli swój Plan B, aby utrzymać się u władzy i zamierzają to zrobić poprzez zamach stanu. Sytuacja zaostrzyła się w ciągu ostatnich kilku godzin. Petro (...) oświadczył, że nie uznaje mojego zwycięstwa i arbitralnie przypisuje je Cepedzie - oznajmił prawicowy de la Espriella w nagraniu opublikowanym we wtorek na portalu X.
Wcześniej tego samego dnia prezydent elekt nakazał swojemu zespołowi zawieszenie wszelkich spotkań z ustępującym rządem. Właśnie poleciłem wiceprezydentowi elektowi natychmiastowe zawieszenie procesu przejściowego (służącemu przekazaniu władzy – przyp. RMF FM) ze skorumpowanym rządem, który kończy swoją kadencję; rządem, który poprzez swoje decyzje i postępowanie dąży do zniszczenia Kolumbii - przekazał.
Bez dowodów na nieprawidłowości
Spór między ustępującym prezydentem a prezydentem elektem jest kontynuacją napięć, które zdominowały kampanię wyborczą. Jak przypomniał brazylijski dziennik „Folha de S.Paulo”, w jej trakcie de la Espriella wygłaszał agresywne przemówienia, zapowiadając, że „wypatroszy” lewicowych liderów i deportuje Petro do Stanów Zjednoczonych. Z kolei Petro i Cepeda wysuwali oskarżenia o nieprawidłowości przy liczeniu głosów.
„Folha de Sao Paulo”, pomimo oskarżeń, nie przedstawiono dotąd żadnych dowodów na nieprawidłowości, a obserwatorzy krajowi i międzynarodowi potwierdzają, że wybory zostały przeprowadzone prawidłowo.
Kolumbijski dziennik „El Tiempo” poinformował, że proces przejściowy ma zapewnić sprawne funkcjonowanie państwa podczas zmiany rządu. Zgodnie z prawem ustępująca administracja ma przekazać pełną dokumentację, którą nowy rząd musi formalnie przejąć.
Abelardo de la Espriella ma zostać zaprzysiężony na nowego prezydenta Kolumbii 7 sierpnia.