„Punktem kluczowym jest ich zdrowie i bezpieczeństwo”
Stan pięciu Polaków jest ciężki albo bardzo ciężki i obecnie nie ma możliwości bezpiecznego wypisania ich ze szpitala. Władze podkreślają, że priorytetem jest zdrowie poszkodowanych, a nie tempo ich sprowadzania do kraju.
My nie ścigamy się, jeśli chodzi o sprowadzanie poszkodowanych do Polski. Punktem kluczowym jest ich zdrowie i bezpieczeństwo. Nie można wyciągać ze szpitala osoby tylko po to, żeby pokazać, że kogoś się sprowadziło - mówił we wtorek wiceminister spraw zagranicznych Wojciech Zajączkowski.
MSZ, wspólnie z Ministerstwem Zdrowia i Ministerstwem Obrony Narodowej, przygotowuje transport dla osób, które mogą zostać wypisane. Część rannych nie jest w stanie podróżować w pozycji siedzącej i wymaga specjalistycznego transportu medycznego.
Wypadek na Węgrzech. Czworo rannych jest już w Rzeszowie
Czworo poszkodowanych w wypadku przebywa obecnie w rzeszowskich szpitalach. Do Polski zostali przetransportowani w poniedziałek. Jedna osoba trafiła do szpitala MSWiA, a trzy przebywają w Klinicznym Szpitalu Wojewódzkim.
Jak przekazał reporter RMF FM Maciej Pałahicki, pacjenci z Klinicznego Szpitala Wojewódzkiego nadal wymagają obserwacji na oddziałach urazowo-ortopedycznym oraz chirurgii.
Wicedyrektor ds. medycznych placówki, prof. Sławomir Snela, zaznaczył, że po tak poważnym wypadku komplikacje mogą pojawić się nawet kilka dni później.
Wymagają na pewno hospitalizacji. Plan jest taki, że jeżeli wszystko będzie dobrze, to może pod koniec tygodnia będziemy ich nawet wypisywać. Oni zresztą właściwie wszyscy, cała trójka, dopominają się, by pójść do domu. Tłumaczymy im jednak, by poczekali chwilę - powiedział prof. Snela.
Wypadek na Węgrzech. 12 osób zginęło, siedem zostało ciężko rannych
Do wypadku doszło w nocy z soboty na niedzielę, z 15 na 16 sierpnia, w okolicach Mezokeresztes na wschodzie Węgier. Polski autokar z 59 osobami na pokładzie - 57 pasażerami i dwoma kierowcami - wracał z pielgrzymki do Medjugorje w Bośni i Hercegowinie.
W katastrofie zginęło 12 Polaków, a siedem osób zostało ciężko rannych. Wszystkie ofiary śmiertelne były dorosłymi mieszkańcami województwa podkarpackiego. Większość uczestników wyjazdu pochodziła z Podkarpacia, dwie osoby były mieszkańcami województwa małopolskiego.
W poniedziałek wieczorem na lotnisku w Jasionce wylądował samolot z pierwszą grupą poszkodowanych. Do Polski wróciło wówczas 21 osób. Pięć z nich przewieziono do szpitali, a 16 mogło wrócić do swoich domów.
Kierowca w areszcie
Węgierski sąd w Miszkolcu zdecydował o tymczasowym aresztowaniu kierowcy autokaru. Mężczyzna ma pozostać w areszcie co najmniej miesiąc. Według wstępnych ustaleń śledczych prawdopodobną przyczyną wypadku było zaśnięcie kierowcy za kierownicą.
Rzecznik prokuratury regionu Borsod-Abauj-Zemplen Tamas Barko przekazał, że podejrzany nie złożył jeszcze wyjaśnień. Śledczy ustalili, że kierowca nie był w stanie zapewniającym bezpieczne prowadzenie pojazdu. Autokar zjechał z jezdni przez pas awaryjny, a następnie przewrócił się na bok na skarpie przy autostradzie M3.
Kierowca został zatrzymany przez węgierską policję i przesłuchany jako podejrzany o nieumyślne spowodowanie wypadku drogowego ze skutkiem śmiertelnym dla wielu osób. Prokuratura wskazała na ryzyko jego ucieczki, ukrywania się lub utrudniania postępowania.
Drugi kierowca autokaru o wypadku
Drugi kierowca autokaru, który w chwili wypadku odpoczywał w wygłuszonym miejscu przy środkowych drzwiach pojazdu, opowiedział o katastrofie w rozmowie z TVN24.
Od samego początku to już lekka mgła. Dopiero później, kiedy autobus już zaczął się przechylać i uderzać, w tej kabinie zaczęły się dziać ze mną rzeczy jak w pralce. Zorientowałem się, że jest tragedia, wypadek. Jest moment, kiedy trzeba uciekać z tej kabiny - mówił.
Z jego relacji wynika, że po wypadku pasażerowie i załoga musieli działać bardzo szybko. Wyłamano wyjścia dachowe i awaryjne. Osoby, które były w stanie samodzielnie się wydostać, wychodziły przez dach i pomagały kolejnym poszkodowanym. Ciężej ranni lub przygnieceni przez siedzenia byli wyciągani przez innych uczestników wypadku przez dolną część pojazdu.
Kierowca zwrócił też uwagę na rolę wolontariuszy, którzy pomagali m.in. starszym i schorowanym pasażerom w przekazywaniu węgierskim lekarzom informacji o przyjmowanych przez nich lekach. Ocenił również, że większe wsparcie polskich służb, w tym ambasady i lekarzy obecnych na miejscu, mogłoby usprawnić pomoc poszkodowanym.
Węgierska strona robi co może, chociaż uważam, że gdyby było większe wsparcie polskiej strony, ambasady, polskich lekarzy tam na miejscu, to obsługa byłaby dla ludzi milsza, bezpieczniejsza i może by to wszystko przebiegało sprawniej - ocenił w rozmowie z TVN24.
Sekcje zwłok w piątek
Według informacji przekazanych przez węgierską policję sekcje zwłok ofiar powinny zakończyć się w piątek, 21 sierpnia. Dopiero po ich przeprowadzeniu ciała będą mogły zostać przetransportowane do Polski.
Postępowanie dotyczące przyczyn i okoliczności katastrofy prowadzą węgierskie służby.