12 osób zginęło w wypadku, do którego doszło w nocy z soboty na niedzielę na Węgrzech na autostradzie M3, która łączy Budapeszt z północno-wschodnią częścią kraju. Autokar na podkarpackich tablicach, na pokładzie którego łącznie było 59 polskich obywateli, wpadł do rowu. Ofiary i poszkodowani to pielgrzymi - głównie z Podkarpacia - którzy wracali z Bośni i Hercegowiny, z Medziugorie. W niedzielę premier Donald Tusk poinformował, że wysyła na Węgry specjalny rządowy samolot z przedstawicielami MSZ i służb medycznych.
Dziś tuż przed godziną 20 w Rzeszowie na lotnisku w Jasionce wylądował samolot z pierwszą grupą poszkodowanych w wypadku Polaków. Niektórzy są w bardzo złym stanie psychicznym. Na pokładzie maszyny miały być 22 osoby, ale jeden z pacjentów zdecydował się na powrót z rodziną. Część rannych jest jednak w tak złym stanie fizycznym, że musiała jeszcze pozostać na Węgrzech.
Samolot specjalny z 21 poszkodowanymi w wypadku polskiego autokaru na Węgrzech właśnie wylądował w Rzeszowie. Poszkodowani otrzymają niezbędną pomoc medyczną i psychologiczną - poinformował w komunikacie na platformie X rzecznik rządu Adam Szłapka.
Wojewoda podkarpacki Teresa Kubas-Hul poinformowała, że szpital MSWiA jest przygotowany w razie, gdyby osoby, które dziś wróciły do domu poczuły się źle i wymagały hospitalizacji.
Szpital jest przygotowany, uprzedzony, że takie przypadki mogą mieć miejsce i żeby w sposób priorytetowy te osoby były przyjęte i leczone - powiedziała.