Prezydent Barack Obama odwiedził stan New Jersey, najbardziej poszkodowany przez katastrofalny huragan Sandy. Zdaniem obserwatorów Obama i jego administracja zdali egzamin w czasie kataklizmu, co może pomóc prezydentowi w zbliżających się wyborach.

Z nowojorskiego szpitala Bellevue na Manhattanie ewakuowano około 500 pacjentów - poinformował "New York Times" na swej stronie internetowej. W placówce nie wytrzymały generatory prądu - sieć została uszkodzona w czasie huraganu Sandy. czytaj więcej

Wielki huragan dostarczył Obamie okazji do pełnego zaprezentowania się jako wódz naczelny na tydzień przed dniem wyborów. "Prezydent uzyskał rzadki aplauz od gubernatorów z obu partii, którzy chwalili postępowanie rządu federalnego" - napisał "Washington Post".

Na lotnisku w Trenton, stolicy New Jersey, Obamę powitał republikański gubernator stanu Chris Christie. Wcześniej gorąco chwalił prezydenta w kilku wywiadach telewizyjnych. Prezydent był wszędzie, wszystkiego dopilnował. Zasługuje na wielkie uznanie - powiedział telewizji MSNBC.

Christie jest gwiazdą w Partii Republikańskiej - typowano go jako kandydata na wiceprezydenta w wyborach, a w czasie konwencji GOP w Tampie pod koniec sierpnia wygłosił główne przemówienie programowe partii, tzw. Keynote Address. Wielokrotnie też wspierał swymi wystąpieniami republikańskiego kandydata do Białego Domu Mitta Romneya.

Kiedy jednak prawicowa telewizja Fox News zapytała go, czy zaprosi Romneya na objazd i oglądanie spustoszeń po huraganie w New Jersey, odpowiedział, że "nie jest tym zainteresowany".

Stan New Jersey należy do stanów "niebieskich", czyli zdecydowanie popierających w wyborach Obamę. We wtorek prezydent odwiedził w Waszyngtonie siedzibę Amerykańskiego Czerwonego Krzyża, który koordynuje akcję pomocy dla ofiar huraganu. Obiecał tam pomoc dla New Jersey i Nowego Jorku oraz ostrzegł pracowników agencji federalnych, że nie będzie tolerował zaniedbań, które hamowałyby tę pomoc. Oto moje przesłanie do rządu federalnego: żadnej biurokracji - powiedział.

Na Obamę głosowałoby 90 proc. Europejczyków

Na urzędującego prezydenta USA, gdyby mogło, glosowałoby 90 proc. Europejczyków - tak wynika z sondażu brytyjskiego ośrodka badania opinii publicznej YouGov. Większość ankietowanych rywala Obamy i kandydata Partii Republikańskiej Mitta Romneya uważała za zbyt prawicowego.

Podczas gdy sondaże w USA Obamie i Romneyowi dają równe szanse na zwycięstwo, mieszkańcy siedmiu krajów północnej Europy zdecydowanie wybierają Obamę. Sondaż przeprowadzono w wśród mieszkańców Wielkiej Brytanii, Niemiec, Francji, Danii, Szwecji, Finlandii i Norwegii.