W środę na pograniczu Nepalu i Tybetu rozegrał się prawdziwy dramat. Ogromna ściana błota i skał runęła z gór wprost do rzeki, wywołując gwałtowną i niszczycielską powódź. Woda z błotem i gruzem zmiotła wszystko, co napotkała na swojej drodze – domy, drogi, mosty i infrastrukturę energetyczną. Zginęło co najmniej 95 osób, a liczba ofiar może być znacznie wyższa. Setki ludzi, w tym turyści z całego świata, uznawani są za zaginionych.
Mieszkańcy regionu są w szoku. Wszędzie, gdzie spojrzymy, widzimy zniszczenie – mówi Tula Bahadur BK, pracownik służby zdrowia z Rasuwa w rozmowie z Reutersem. Całe osiedla przy rzece zostały zmyte z powierzchni ziemi. Pięciu moich krewnych wciąż jest zaginionych – dodaje. Lokalne władze apelują o pomoc i wsparcie dla poszkodowanych, a ratownicy nie ustają w poszukiwaniach ocalałych.
Katastrofa uchwycona na nagraniach
W sieci pojawiły się wstrząsające nagrania z kamer monitoringu po chińskiej stronie granicy. Widać na nich, jak ludzie w panice uciekają przed nadciągającą falą błota, skał i wody. W ciągu kilku sekund żywioł niszczy budynki, samochody i pochłania dziesiątki istnień ludzkich. Według szacunków, lawina zeszła z wysokości niemal 2 tysięcy metrów nad poziomem morza, a fala powodziowa przetoczyła się przez pograniczne tereny z niszczycielską siłą.
Turyści i mieszkańcy wśród zaginionych
Według informacji podanych przez nepalskie ministerstwo turystyki, wśród zaginionych jest co najmniej 341 zagranicznych podróżnych, w tym ponad 100 obywateli Indii, trzech Amerykanów i 12 Brytyjczyków. Zaginęło również wielu mieszkańców okolicznych wiosek. Lokalne szpitale w regionie oraz w stolicy Nepalu, Katmandu, przyjęły już dziesiątki rannych. Wśród poszukiwanych są także obywatele Korei Południowej, którzy pracowali przy budowie elektrowni wodnej.
Obecnie polska służba konsularna nie posiada informacji o obywatelach polskich, którzy mieliby ucierpieć w wyniku powodzi w Nepalu - przekazało dziennikarzom polskie MSZ. Podkreśliło, że konsul RP w New Delhi i konsul honorowy RP w Katmandu na bieżąco monitorują sytuację i natychmiast podejmą działania, gdyby pojawiły się informacje o poszkodowanych obywatelach polskich.
Ewakuacje i zagrożenie dla Indii
Fala powodziowa nie zatrzymała się na granicy Nepalu. Władze indyjskich stanów Uttar Pradesh i Bihar ogłosiły alarm powodziowy, ewakuując tysiące mieszkańców z zagrożonych terenów. Woda z himalajskich rzek spływa w dół do indyjskich nizin, niosąc ze sobą zagrożenie dla kolejnych miejscowości. Lokalne służby ratunkowe przygotowują się na najgorsze, a liczba ewakuowanych może sięgnąć nawet 12 tysięcy osób.
Sytuacja wciąż jest bardzo niebezpieczna. Eksperci ostrzegają, że w górnym biegu rzeki na granicy Nepalu i Chin wciąż zalega ogromna masa błota i gruzu, która może w każdej chwili ruszyć w dół, wywołując kolejną falę powodzi. Służby ratunkowe mają utrudniony dostęp do najbardziej poszkodowanych miejscowości – śmigłowce nie mogą lądować z powodu wysokiego poziomu wody i trudnych warunków pogodowych. Władze apelują do mieszkańców terenów nad rzeką Bhote Koshi o natychmiastową ewakuację na wyżej położone tereny.
Przyczyna tragedii
Choć dokładna przyczyna katastrofy nie została jeszcze oficjalnie potwierdzona, eksperci wskazują na możliwy związek z trzęsieniem ziemi o magnitudzie 4,4, które miało miejsce zaledwie kilka minut przed zejściem lawiny. Niemieckie Centrum Badań Geonaukowych (GFZ) potwierdziło, że wstrząsy mogły wywołać osunięcie się mas śniegu i skał, które następnie zablokowały rzekę i spowodowały powódź błotną. Analiza zdjęć satelitarnych wykazała ogromne zniszczenia na obu brzegach rzeki Lhende, która przepływa przez region.
Zniszczenia po obu stronach granicy
Po stronie chińskiej najbardziej ucierpiał port graniczny Gyirong. Zniszczone zostały drogi, linie energetyczne i komunikacyjne. Chińskie służby ratunkowe wysłały na miejsce setki ratowników, psy tropiące i specjalistyczny sprzęt, jednak dostęp do wielu miejsc jest praktycznie niemożliwy. Prezydent Chin zaapelował o maksymalne wysiłki w poszukiwaniach zaginionych i wzmocnienie systemów monitoringu oraz ostrzegania przed kolejnymi katastrofami.
To nie pierwsza taka tragedia w tym regionie. W zeszłym roku powódź na rzece Bhote Koshi zabiła dziewięć osób i zniszczyła słynny „Most Przyjaźni” łączący Nepal z Chinami, paraliżując handel i transport na wiele miesięcy. Specjaliści podkreślają, że zmiany klimatyczne, topnienie lodowców i coraz częstsze ekstremalne zjawiska pogodowe zwiększają ryzyko podobnych katastrof w Himalajach.
