"Skłaniałbym się ku diagnozie zespołu pozapiramidowego. To jedno z najczęstszych zaburzeń neurologicznych wieku podeszłego" – mówi w rozmowie z Onetem prof. Bogusław Paradowski, nawiązując do przypadłości kanclerz Niemiec Angeli Merkel. W ostatnich dniach dwukrotnie została ataku drgawek. W czwartek nie była w stanie opanować trzęsienie dłoni podczas zaprzysiężenia nowej minister sprawiedliwości Christine Lambrecht. 18 czerwca podobne drgawki miała podczas spotkania z prezydentem Ukrainy Wołodymyrem Zełenskim.


Angela Merkel - zgodnie z zapowiedzią - uczestniczy dziś w japońskiej Osace w szczycie G20. Nie milkną jednak echa jej wczorajszej niedyspozycyjności. "Jak poważnie chora jest kanclerz Merkel?" - pyta w tytule niemiecki dziennik "Berliner Zeitung". "Parkinson?" - zastanawia się "Bild".

Jednak zdaniem prof. neurologii Bogusława Paradowskiego, napady drżenia Angeli Merkel nie przypominają tych charakterystycznych dla Parkinsona. W tej chorobie drgawki są asymetryczne, występują po jednej stronie ciała, bez utraty świadomości. U kanclerz były one obustronne, na całym ciele - mówi w rozmowie z Onetem.

Skłaniałbym się ku diagnozie zespołu pozapiramidowego. Trudno wyrokować jakiego rodzaju, bo jest wiele odmian tej choroby - dodaje. 

Kanclerz Merkel zaczęła się trząść w czwartek, stojąc obok prezydenta podczas uroczystości wręczenia nominacji nowej minister sprawiedliwości Christine Lambrecht. Agencja dpa pisze, że niedyspozycja Merkel trwała niecałe dwie minuty.


To już druga taka niedyspozycja Merkel w ostatnich dniach. 18 czerwca kanclerz nie mogła opanować drżenia ciała podczas spotkania z prezydentem Ukrainy Wołodymyrem Zełenskim. Tłumaczyła wtedy, że powodem było odwodnienie spowodowane upałem.

 

Merkel w lipcu skończy 65 lat, na czele rządu Niemiec stoi od 2005 roku. 

Opracowanie: