34-letnia Pliskova jest finalistką Wimbledonu z 2021 roku. W 2017 roku przez osiem tygodni była liderką rankingu, obecnie zajmuje w nim 73. miejsce. Z powodu kontuzji straciła cały sezon 2025. To było ich czwarte spotkanie i czwarta wygrana Świątek. Poprzedni ich mecz odbył się trzy lata temu w Montrealu.
Więcej walki w drugim secie
Świątek zaczęła pojedynek doskonale. W czterech pierwszych gemach Pliskova zdobyła tylko punkt. W piątym podopieczna trenera Francisco Roiga popełniła kilka błędów i Czeszka odrobiła jedno przełamanie. Dwa kolejne gemy to jednak znów świetna gra Polki i w efekcie wygrana partia w 25 minut.
Zacięty był początek drugiego seta. Cztery z pierwszych pięciu gemów rozstrzygane były na przewagi. Zaczęło się od prowadzenia Pliskovej 2:0, ale kilkanaście minut później było 4:2 dla Świątek. Rozpędzona 25-latka pewnie zmierzała do trzeciej rundy. Czeszka zdołała jeszcze wygrać jednego gema przy swoim serwisie.
Dzień w biurze
Świątek zaprezentowała bardzo solidny poziom. Skuteczność jej pierwszego podania wyniosła 77 procent. Miała 17 zagrań wygrywających i wymusiła na rywalce aż 23 błędy. Pliskova zanotowała jedynie siedem „winnerów” i 11 razy zmusiła Polkę do błędu.
Wszyscy wokół mnie przygotowywali się do tego meczu. Wszyscy o nim rozmawiali, jakby każdy chciał go zobaczyć. Było zapowiadane na wielkie widowisko, mimo że to dopiero pierwsza runda. To dość niezwykłe. Dzisiaj czułam się tak, jakby to był zwykły dzień w biurze. To na pewno pomogło w przygotowaniach, skupieniu i całej reszcie - przyznała Świątek.
Co zmieniło się od ostatniego meczu?
We wtorek na otwarcie turnieju Polka wygrała po trudnym meczu z Amerykanką Taylor Townsend 6:1, 2:6, 6:3.
Nie bardzo mogę porównać te mecze, bo to oczywiście inne przeciwniczki i zupełnie inne style gry. Taylor grała o wiele bardziej podstępny tenis, więc momentami trudniej było się do tego dostosować. Dzisiaj czułam, że grałam skuteczniej i solidniej. Nie popełniłam aż tylu niewymuszonych błędów. Wykorzystałam swoją przewagę i pewność siebie, aby utrzymać to do samego końca meczu. W spotkaniu z Taylor w drugim secie wyraźnie obniżyłam swój poziom - powiedziała Świątek na pomeczowej konferencji.
Mecz z Alexandrą Ealą
W sobotę kolejną rywalką Świątek będzie rozstawiona z numerem 29. Alexandra Eala. Tenisistka z Filipin wygrała z Australijką Mayą Joint 3:6, 6:2, 6:0. Polka ma z nią bilans 1-1. Na korcie trawiastym zmierzą się po raz pierwszy.
Nie znam za bardzo jej gry na trawie, ale generalnie wiem, jak gra, bo już ze sobą rywalizowałyśmy. Gra bardzo podstępnie i mogę się domyślać, że na trawie, ze względu na nawierzchnię, jest to jeszcze bardziej zdradliwe. Na pewno wykorzystuje swoje atuty, zmianę rytmu. Przygotuję się i będę gotowa - zapowiedziała Świątek.
Wynik meczu 2. rundy gry pojedynczej: Iga Świątek (Polska, 3) - Karolina Pliskova (Czechy) 6:1, 6:3.