Pierwsze lata w Londynie nie były jednak łatwe. Młody bramkarz zmagał się z samotnością i tęsknotą za domem.
Każdego dnia przez pierwsze dwa lata chciałem wrócić
– przyznaje. Brak znajomych, słaba znajomość języka i poczucie wyobcowania sprawiały, że czas spędzony w akademii Arsenalu był ogromnym wyzwaniem. Mimo to Szczęsny czuł, że jeśli wytrwa, czeka go wielka kariera.
Arsène Wenger – mentor i otwarte drzwi do wielkiego futbolu
Kluczową postacią w rozwoju Szczęsnego był Arsène Wenger. Francuski szkoleniowiec słynął z odwagi w stawianiu na młodych zawodników, co miało ogromne znaczenie dla polskiego bramkarza. „Był drzwiami do wielkiej kariery. Ja jestem przekonany, że gdybym..., to był też w miarę świadomy wybór, bo miałem nawet Liverpool do wyboru. Ale wiedziałem, że tam jest trener, który jeśli sobie zasłużę w młodym wieku na to, żeby grać, to on się nie będzie bał dać mi szansę” – podkreśla Szczęsny.
Wenger nie tylko zaufał młodemu bramkarzowi, ale także obdarzył go wsparciem i wiarą w jego możliwości.
Był osobą, która wydaje mi się w tamtym okresie najbardziej we mnie wierzyła. I nigdy nie przestanę mu być wdzięczny za to.
– mówi Szczęsny. Zaufanie trenera było dla niego ogromną motywacją do dalszego rozwoju i walki o miejsce w składzie.
Rywalizacja i pewność siebie – klucz do sukcesu
W Arsenalu Szczęsny musiał zmierzyć się z ostrą rywalizacją o miejsce w bramce. Jak sam przyznaje, jego pewność siebie, niekiedy granicząca z arogancją, była tarczą ochronną przed krytyką i wątpliwościami otoczenia. „Tak długo udawałem pewność siebie, że stała się naturalna” – wyznaje.
Rywalizacja z innymi bramkarzami, w tym z Łukaszem Fabiańskim, była zdrowa i oparta na wzajemnym szacunku, choć Szczęsny nie ukrywa, że czasem musiał wykazać się sprytem, by przekonać trenerów do siebie.
Wiedziałem, że bramkarz jest ode mnie trochę lepszy i jeśli to będzie czysto techniczna decyzja, to mogę przegrać. Więc stwierdziłem, że będę zawsze trenował z tymi lepszymi, bardziej na nich krzyczał, żeby trener widział, że pokazuję swój autorytet
– tłumaczy.
Rozstanie z Arsenalem – przełomowy moment
Historia Szczęsnego w Arsenalu nie zakończyła się jednak happy endem. Rozstanie z klubem było wynikiem nie tylko sportowych decyzji, ale także złamania zasad ustalonych przez Wengera.
Złamałem jego złoty zakaz – temat palenia w szatni
– przyznaje Szczęsny. Francuski menedżer uznał, że bramkarz stał się zbyt pewny siebie i potrzebuje nowego bodźca do rozwoju.
„On powiedział, że w tym momencie, kiedy widział, że ja już sobie, wiesz, zupełnie, że tak powiem, nawet się nie chowałem z tym za bardzo, tylko pod prysznicem, gdzie wszyscy sobie siedzieli, znaczy stali i brali prysznic. To ja sobie stałem w kącie i paliłem fajkę i nawet się z tym nie kryłem. To on powiedział, że to był taki moment, że on wiedział, że ja się poczułem zbyt komfortowo” – wspomina Szczęsny. Choć decyzja o odejściu była dla niego trudna, dziś przyznaje, że być może uratowała mu karierę na najwyższym poziomie.
Arsenal – klub, który zostaje w sercu
Mimo burzliwego rozstania z Arsenalem, Szczęsny nie ukrywa swojego sentymentu do klubu. „Jak grał Arsenal mecze, to ja wiedziałem, że muszę włączyć, bo mi się ta piłka podobała. Była inna, grali ładniej, piękniej, szybciej. Byłem zakochany i w indywidualnie w zawodnikach, ale też po prostu w tym, jak oni wygrywali” – mówi z nostalgią.
Arsenal i Arsène Wenger na zawsze pozostaną ważną częścią jego piłkarskiej drogi. Zaufanie, jakie otrzymał od francuskiego szkoleniowca, oraz doświadczenia zdobyte w jednym z największych klubów Premier League, ukształtowały go nie tylko jako zawodnika, ale i człowieka.
Wojciech Szczęsny to przykład piłkarza, który dzięki talentowi, determinacji i wsparciu odpowiednich ludzi osiągnął międzynarodowy sukces. Jego historia w Arsenalu i relacja z Arsène Wengerem pokazują, jak ważne są zaufanie, szansa i odpowiednie środowisko do rozwoju młodego sportowca. „Był drzwiami do wielkiej kariery. I nigdy nie przestanę mu być wdzięczny za to” – podsumowuje Szczęsny.