RMF24 RMF FM RMF MAXX RMF CLASSIC RMF ON
RMF24

Dramat Mai Chwalińskiej na Wimbledonie. Wygrana była o krok

Autor: Publikacja: Poniedziałek, 29 czerwca (15:02)

Maja Chwalińska, sensacyjna wicemistrzyni French Open, jako pierwsza z reprezentantów Polski, rozpoczęła walkę na Wimbledonie. Polka z zawodniczką z Tajlandii Mananchayą Sawangkaew grała świetnie: I seta wygrała 6:2, w drugim prowadziła 5:3 i serwowała po zwycięstwo w meczu. Wtedy jednak poślizgnęła się na trawie. Przegrała II seta, w III ambitnie próbowała walczyć, ale ból po skręceniu kostki był zbyt mocny. Przegrała z Sawangkaew 6:2, 5:7, 2:6.

Dramat Mai Chwalińskiej na Wimbledonie. Wygrana była o krok
Maja Chwalińska podczas meczu na Wimbledonie, fot. KIRILL KUDRYAVTSEV/AFP/East News /East News

Świetna gra Mai Chwalińskiej we French Open spowodowała, że otrzymała od organizatorów Wimbledonu tzw. dziką kartę - co zaskoczyło wielu ekspertów tenisowych. Zawodniczka w Bielska-Białej została rozstawiona z numerem 20.

Przed turniejem w Paryżu Polka nigdy nie była notowana w najlepszej setce rankingu. W pierwszej rundzie w Londynie musiała poradzić sobie z rolą faworytki. Naprzeciw niej stanęła bowiem Mananchaya Sawangkaew, 23-letnia zawodniczka z Tajlandii, 164. na liście WTA. Tajka, by zagrać w turnieju głównym w Londynie, musiała przebijać się przez kwalifikacje. Do głównej drabinki Wielkiego Szlema dostała się po raz drugi. W styczniu przegrała pierwsze spotkanie w Australian Open.

Pierwsze gemy zapowiadały łatwy pojedynek dla Chwalińskiej. Polka przełamywała zawodniczkę z Tajlandii i w pewnym momencie objęła prowadzenie 5:0. Wówczas jednak Sawangkaew postawiła trudniejsze warunki - wygrała dwa gemy. Polka nie wypuściła jednak wygranej w I secie z rąk. Pierwsza partia zakończyła się wynikiem 6:2 dla Chwalińskiej.

Pech Chwalińskiej przy piłce meczowej

Drugi set miał dramatyczny przebieg. Chwalińska prowadziła już 5:2 i 40-30, co oznaczało piłkę meczową przy serwisie rywalki. W trakcie wymiany Polka biegła w swoją lewą stronę i poślizgnęła się.

Szybko poderwała się na nogi, ale gema ostatecznie przegrała i poprosiła o przerwę medyczną. Fizjoterapeutka zajmowała się prawą stopą Chwalińskiej.

Dwa kolejne gemy były bardzo zacięte i oba wygrała Sawangkaew, doprowadzając do remisu 5:5. Widoczne stały się problemy Polki z poruszaniem. Tenisistka z Tajlandii górą była także w dwóch następnych gemach, co pozwoliło jej wyrównać stan meczu.

O zwycięstwie w meczu decydował III set.

Chwalińska nie chciała skreczować

Przed trzecim setem Chwalińska udała się na przerwę toaletową. Początkowo można było mieć nadzieję, że rozstrzygnie spotkanie na swoją korzyść. Objęła prowadzenie 2:0, ale był to efekt przede wszystkim serii błędów Sawangkaew.

Polka cały czas zmagała się z bólem, na krecz jednak się nie zdecydowała. Nie wygrała już żadnego gema i po dwóch godzinach oraz 40 minutach opuściła kort pokonana. Na trybunach było sporo polskich kibiców, którzy żegnali ją okrzykiem „Dziękujemy, dziękujemy”.

„Popłaczę sobie i działamy dalej”

Jak się okazuje, znacznie poważniejsze od urazu stawu skokowego okazały się skurcze, które dokuczały Chwalińskiej z wyjątkową siłą.

Już pod koniec drugiego seta zaczęły łapać mnie skurcze w całym ciele. Myślę, że ich źródło nie było czysto fizyczne. Na pewno miał też udział stres, intensywny czas przed Wimbledonem, bo nie miałam perfekcyjnych przygotowań. To był jeden z najcięższych meczów w mojej karierze. Popłaczę sobie chwilę i działamy dalej - powiedziała Chwalińska na konferencji prasowej po meczu.

Chwalińska jest też głoszona do gry podwójnej. Jej partnerką jest Austriaczka Sinja Kraus. Udział w deblu Polki uzależniony jest od stanu stawu skokowego. Na razie polska tenisistka nie podjęła decyzji, czy wystąpi w nadchodzącym meczu.

Wynik meczu 1. rundy: Mananchaya Sawangkaew (Tajlandia) - Maja Chwalińska (Polska, 20) 2:6, 7:5, 6:2.

 

Źródło: RMF24

Najważniejsze Fakty

Dalsza część artykułu pod materiałem video: