Sąd nie przedłużył aresztu Markowi Haslikowi. Mężczyzna znany jako znachor z Nowego Sącza trafił za kratki pół roku termu. W czwartek odzyska wolność ze względu na zły stan zdrowia. "Zostanie zwolniony, bo źle się czuje" - powiedział RMF FM rzecznik Sądu Okręgowego w Nowym Sączu Bogdan Kijak. Wcześniej Sąd Rejonowy uznał, że dłuższe przebywanie znachora w zakładzie karnym zagraża jego życiu.

Mężczyzna ma poważne problemy kardiologiczne. Można go leczyć jedynie na wolności. Prokuratura z Krakowa zapowiada zażalenie na decyzję sądu. Uważamy, że dalej powinien być izolowany i zachodzi obawa matactwa - mówi prokurator Piotr Kosmaty.

Marek Haslik "leczył" 6-miesięczną Magdę z Brzeznej. Dziewczynka zmarła z głodu. Usłyszał zarzut m.in. sprawstwa kierowniczego. Sześciolatka zmarła w połowie kwietnia. Jak wykazała sekcja zwłok, przyczyną jej śmierci było całkowite zaniedbanie i niedożywienie. Rodzice usłyszeli zarzuty znęcania się ze szczególnym okrucieństwem i nieumyślnego spowodowania śmierci dziecka.

Kilka miesięcy temu matka Magdy przyznała w trakcie przesłuchania, że w leczeniu córki razem z mężem korzystali z usług znachora. Dziewczynka była żywiona przez rodziców "niestandardowo". Jako przykład mogę podać, iż matka karmiła dziecko kozim mlekiem rozpuszczonym w wodzie - mówił wtedy w rozmowie z RMF FM prokurator Piotr Kosmaty. 

Dziecko nie dojadało co najmniej od kilku tygodni. Minimum dwa tygodnie przed śmiercią "dziewczynka nie miała sił wykazywać jakichkolwiek oznak życiowych" - ustalili śledczy. Magda nie była również pod opieką lekarza.

Prokuratorzy nie stwierdzili u dziewczynki żadnych obrażeń - zarówno zewnętrznych, jak i wewnętrznych - których skutkiem mogła być śmierć. Nie stwierdzili też oznak żadnej choroby ani wady wrodzonej, która mogłaby wpłynąć na stan zdrowia dziecka.