Tylko na Lubelszczyźnie brakuje 3500 tysiąca pielęgniarek. Od nowego roku zaczęło obowiązywać nowe rozporządzenie Ministra Zdrowia dotyczące liczby obsady na oddziałach. Uzależniono liczbę etatów od liczby łóżek, podczas, gdy wcześniej ich liczbę określano przez rodzaj oddziału.

Tylko na Lubelszczyźnie brakuje 3500 tysiąca pielęgniarek. Od nowego roku zaczęło obowiązywać nowe rozporządzenie Ministra Zdrowia dotyczące liczby obsady na oddziałach. Uzależniono liczbę etatów od liczby łóżek, podczas, gdy wcześniej ich liczbę określano przez rodzaj oddziału.
Zdjęcie ilustracyjne /pixabay.com /Pixabay

Im cięższe schorzenia tym w przeliczeniu na pacjentów musiało być więcej pielęgniarek. Uzupełnialiśmy te braki zatrudniając na przykład na oddziale geriatrycznym pomoce medyczne, czy ratowników, o pielęgniarki bardzo trudno- mówi Janusz Hordejuk, dyrektor szpitala w Parczewie na Lubelszczyźnie.

Żeby spełnić normy musiałby natychmiast przyjąć do pracy 12 pielęgniarek na pełnych etatach. Rozesłaliśmy nasze oferty do wszystkich pielęgniarek jakie znamy, portale medyczne, itd. Forma dowolna etat, godziny dodatkowe, kontrakt, zlecenie. Jestem otwarty na wszelkie propozycje współpracy - mówi dyrektor.  28 grudnia na radzie społecznej szpitala w Parczewie zapadła decyzja o likwidacji na razie 12 łóżek.

Dyrektor szpitala powiatowego w Lubartowie Łukasz Semeniuk, żeby spełnić normy musiałby  zatrudnić natychmiast 20 pielęgniarek. Po pierwsze, nie ma ich skąd wziąć, a po drugie nie miałby też na to pieniędzy. Kontrakt z NFZ jest na określonym poziomie a wynagrodzenia pracowników już teraz pochłaniają jego ogromną część. Gdybym musiał zapłacić więcej na pensje odbiło by się to na standardzie obsługi pacjentów - dodaje dyrektor Semeniuk. Jak uważa nie ma zresztą takiej potrzeby, ponieważ poziom zatrudnienia jest dostosowany do liczby pacjentów. Owszem są oddziały, gdzie statystycznie, czysto matematycznie, obłożenie wychodzi 60 procent, ale są z kolei miesiące, w których jest 100, albo i miejsc brakuje. Jeśli teraz zlikwiduję łóżka, żeby spełnić normy, to za kilka miesięcy będzie ich brakowało - dodaje.

Wiązanie liczby pielęgniarek z liczbą łóżek zdaniem dyrektorów szpitali powiatowych jest nonsensem, ponieważ NFZ i tak płaci za konkretnie leczonych pacjentów, a nie za gotowość.

Największe problemy mają szpitale powiatowe, bo płacą najmniej, ale również szpitale wojewódzkie są zmuszone likwidować łóżka, np. Samodzielny Publiczny Szpital Wojewódzki im. Jana Bożego w Lublinie.

Aby spełnić warunki zawarte w rozporządzeniu, szpital powinien zatrudnić 51 pielęgniarek i położnych. Zatrudnionych na dzień 31.12.2018 r. jest 378,26 etatów przeliczeniowych pielęgniarek i położnych co rocznie kosztowało 27 294 000,00 zł.

Maria Olszak Winiarska, szefowa Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych na Lubelszczyźnie z jednej strony podkreśla, że rzeczywiście na wielu oddziałach pielęgniarki są po prostu przepracowane i jest ich za mało. Z drugiej jednak strony przyznaje, że aktualnie nie ma pielęgniarek poszukujących pracy. Koleżanki wybierają dla siebie spośród najlepiej płatnych i im odpowiadających ofert - mówi.

Dyrektorzy podkupują sobie pielęgniarki - przyznaje Krzysztof Bojarski, dyrektor szpitala powiatowego w Łęcznej. Na szczęście sytuacja finansowa mojego szpitala jest bardzo dobra i mogę zaproponować konkurencyjne zarobki nawet w porównaniu z lubelskimi szpitalami, ale większość szpitali powiatowych nie ma pieniędzy - mówi Bojarski.