Wyciek danych z MyDr. Jakie informacje wykradziono?
Resort cyfryzacji potwierdził w środę informacje o cyberataku na firmę MyDr. Wyciek objął dane 19 mln osób. Wykradziona baza ma ponad 2 TB danych.
W efekcie tego cyberataku wyciekły dane osobowe pacjentów tych placówek, które korzystają z usług firmy MyDr – w tym imiona, nazwiska, numery PESEL, numery telefonów, adresy poczty elektronicznej oraz dane dotyczące stanu zdrowia, jak treść notatek z wizyt lekarskich czy informacji o wystawionych receptach.
Czego dotyczy dochodzenie?
Dochodzenie w tej sprawie prowadzi Centralne Biuro Zwalczania Cyberprzestępczości, a nadzoruje je warszawska prokuratura okręgowa. Jej rzecznik, prokurator Piotr Antoni Skiba, wskazał, że do incydentu doszło nie później niż 6 sierpnia br.
Prok. Skiba wyjaśnił, że dochodzenie dotyczy uzyskania przez nieuprawnioną, nieustaloną jeszcze osobę dostępu do systemu administrowanego przez MyDr. Sprawca uzyskał dostęp do informacji przechowywanych na serwerach firmy po przełamaniu lub ominięciu informatycznych zabezpieczeń. Pozyskane w ten sposób informacje zostały ujawnione innym osobom poprzez przesłanie wycinka danych do redakcji serwisu „Zaufana Trzecia Strona” – tłumaczył rzecznik prokuratury. Tym samym doszło do „przetwarzania danych osobowych, w tym dotyczących stanu zdrowia, przez osobę, która nie jest do tego uprawniona”.
Grozi za to do trzech lat więzienia.
Minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski wskazał jednak, że „nie ma w przestrzeni publicznej danych skradzionych w cyberataku”.
Nie są one wystawione nigdzie na sprzedaż ani nie są elementem żadnej gry. Monitorują to służby – mówił w czwartek minister. Ponownie zaapelował też, aby każdy zastrzegł swój PESEL.
Tusk: Motywacja jest czysto kryminalna
Głos w sprawie zabrał też premier Donald Tusk podczas czwartkowej konferencji prasowej. Przypomniał, że „wyciek danych dotyczy firmy prywatnej, nie instytucji państwowych”.
Mamy do czynienia z bardzo niestety wyrafinowanymi technikami, metodami. Motywacja, zdaje się, jest czysto kryminalna. Wiele na to wskazuje, że chodzi o próbę wyłudzenia okupu od tej firmy (MyDr – przyp. red.). Oczywiście zaangażujemy wszystkie możliwe służby, bo tu chodzi też o bezpieczeństwo osób – mówił szef rządu.
Tusk wskazał, że „nigdzie na świecie 100-procentowej gwarancji bezpieczeństwa nie zbudujemy, jeśli chodzi o prywatny sektor”.
Podzielam ten, ten niepokój, bo to jest masywna rzecz – podsumował premier.