​Eksplozja była przyczyną zawalenia się budynku w Bielsku-Białej - powiedział asp. szt. Roman Szybiak z bielskiej policji. Doszło do tego nocą z poniedziałku na wtorek. W gruzy zamieniła się połowa budowanego domu wielorodzinnego. Nikt nie został poszkodowany.

Ustaliliśmy, że doszło do wybuchu. Eksplozja była przyczyną zawalenia się budynku. W tej chwili nie jesteśmy jednak w stanie powiedzieć, co eksplodowało. Czy był to ładunek wybuchowy, czy butla z gazem? Nie wiemy też jeszcze, czy przyczyniły się do tego osoby trzecie, czy był to przykładowo wynik jakichś zaniedbań - powiedział policjant.

Jak podkreślił, dopiero po odgruzowaniu zwałowiska biegli rozpoczną oględziny. Po ich zakończeniu będzie można coś więcej powiedzieć o przyczynach wybuchu. Dziś się to nie zacznie - powiedział.

Szybiak dodał, że we wtorek na miejscu zdarzenia przebywali prokuratorzy, którzy nadzorują wszystkie czynności. Byli także funkcjonariusze CBŚP.

Podpalenie maszyn budowlanych

Oprócz katastrofy doszło także do pożaru. Nowe informacje ws. zawalenia bloku w Bielsku-Białej

​Nowo budowany blok zawalił się przy ulicy Koziej w Bielsku-Białej. Według naszych nieoficjalnych informacji, doszło tam nie tylko do wybuchu, ale także do pożaru. Policjanci i strażacy wciąż pracują na miejscu katastrofy. Nie znaleziono nikogo pod gruzami. czytaj więcej

Policjant potwierdził, że jesienią doszło na tej budowie do podpalenia maszyn budowlanych. Wówczas też nieznany sprawca pozostawił tam kartkę, na której znajdowało się zdanie: "Odejdźcie stąd. Zostawcie tę ziemię w spokoju. To pierwsze i ostatnie ostrzeżenie".

Sprawę badała policja, ale sprawców nie wykryto. Szybiak podkreślił, że obecnie śledczy muszą zakończyć wszystkie działania, a dopiero później będą mogli stawiać tezy, czy wtorkowe zdarzenie można wiązać z tym sprzed kilku miesięcy.

Na budowie znajdowały się kamery monitoringu.

Firma buduje trzy budynki

Budowa znajduje się na osiedlu Sarni Stok położonym na północnych peryferiach Bielska-Białej. Firma deweloperska buduje tam trzy budynki wielorodzinne, które są położone blisko siebie. Obecnie są w stanie surowym. Gotowe miały być późną wiosną przyszłego roku. Do budynków nie podłączono jeszcze żadnych instalacji.

Strażacy otrzymali zgłoszenie o katastrofie o godzinie 3:41. Zgłaszający mówił, że przed zawaleniem budynku słyszał wybuchy. Później w rozmowie z dziennikarzami potwierdzali to mieszkańcy innych domów na osiedlu. Wybuch był potężny. Wszystkich nas to obudziło - mówił jeden z nich.

Zastępca komendanta bielskiej straży pożarnej st. bryg. Grzegorz Piestrak poinformował, że po przybyciu na miejsce strażacy napotkali gruzowisko i niewielki pożar w sąsiednim - również wznoszonym - budynku. W piwnicy paliły się śmieci. W obrębie pożaru znajdowała się 11-kg butla z gazem propan-butan. Strażacy ją wynieśli i ugasili ogień.

Zawaliła się połowa jednego z budynków

Całkowitemu zawaleniu uległa połowa jednego z powstających budynków. Runęły wszystkie trzy kondygnacje. Gruzowisko zostało przeszukane m.in. przy pomocy kamer wziernikowych oraz psów ratowniczych. Nie znaleziono osób poszkodowanych.

We wtorek miejsce zbadali przedstawiciele Powiatowego Nadzoru Budowlanego z Bielska-Białej. Inspektor Maria Przybyła zapewniła, że zarówno niezawalonej części domu, jak i pozostałym dwóm budynkom, nie zagraża zawalenie. Odmówiła odpowiedzi na pytanie o ewentualne przyczyny katastrofy. Musimy przeanalizować dokumenty, a policja prowadzi dochodzenie. (...) W środę rano spotkamy się z kierownikiem budowy z inspektorem nadzoru. Dopiero wtedy będzie można coś powiedzieć - wskazała.

Przedstawiciele firmy deweloperskiej, która stawia domy na Sarnim Stoku, nie zabrali dotychczas głosu.

(ł)