"Mam takie wrażenie, że dzisiaj wielu polityków, wielu publicystów mówi: "To wy zacznijcie. Musicie zrobić krok do tyłu, jak wy zrobicie, to ja też się zastanowię". Otóż nie. Jeżeli zaczniemy od takiego wytykania i czekania, co zrobi druga strona, to chyba nie będzie dobre" - stwierdził w Porannej rozmowie w RMF FM Błażej Spychalski - rzecznik prezydenta Andrzeja Dudy. "Nie czekajmy na drugą stronę. Nie nawołujmy drugiej strony. Zacznijmy od siebie. Jeżeli chcemy być uczciwi to zaczynajmy od siebie" - dodał.

Wszyscy widzieli, jak było. Można było się obrazić, ale można było postąpić zgodnie ze swoim sumieniem, zgodnie z pewnym oczekiwaniem Polaków - mówił rzecznik prezydenta pytany o obecność Andrzeja Dudy na pogrzebie Pawła Adamowicza. Pan prezydent to zrobił. Był na miejscu. Był w majestacie Rzeczypospolitej, pierwszy obywatel Rzeczypospolitej. Był oddać hołd panu prezydentowi Adamowiczowi. To są ważne rzeczy - tłumaczył Spychalski. 

Prezydent jest krytyczny wobec telewizji - nie tylko wobec telewizji publicznej. Są też inne media, wobec których jest krytyczny - stwierdził Spychalski. Pewnie reset przydałby się w debacie publicznej. Myślę, że we wszystkich mediach publicznych i także tych komercyjnych, szczególnie w telewizjach - przydałby się reset - ocenił. 


Czy prezydent Andrzej Duda podpisałby ustawę dofinansowującą telewizję publiczną? Tej ustawy jeszcze nie ma na biurku pana prezydenta. Ciężko dzisiaj się odnosić... Proszę pamiętać - prezydent zgodnie z konstytucją ma różne uprawnienia, jeżeli chodzi o ustawy, które trafiają na jego biurko. W tym wypadku też nie można wykluczyć żadnego z rozwiązań - m.in. weta - stwierdził w Porannej rozmowie w RMF FM rzecznik prezydenta.


Prezydent dobrych parę miesięcy temu dowiedział się o planach zorganizowania w Polsce konferencji ws. Bliskiego Wschodu - mówił rzecznik Andrzeja Dudy Błażej Spychalski w internetowej części Porannej rozmowy w RMF FM. Dodał, że "było to na wstępnym etapie realizacji". Na pytanie Roberta Mazurka, czy na pewno powinniśmy w tej sprawie wychodzić przed szereg Błażej Spychalski odpowiedział: "organizowanie takiej konferencji w Polsce ma ogromne znaczenie (...) musimy brać odpowiedzialność za to, co się dzieje na świecie na własne barki". 

Robert Mazurek, RMF FM: Niech to będzie moment przełomu apeluje do wszystkich polityków, ludzi mediów, ludzi kultury, uczyńmy nasze życie publiczne lepszym, a debatę publiczną spokojniejszą mądrzejszą i pełną szacunku - to słowa Mateusza Morawieckiego. Zabrakło trochę słowa przepraszam, ale czy pan ma nadzieje, że za takimi słowami pójdzie również przełom w polityce obozu rządzącego?

Gość: Błażej Spychalski

Błażej Spychalski: Myślę, że w podejściu wszystkich powinien pójść, bo to zawsze najłatwiej jest krytykować drugą stronę. Ja mam takie wrażenie, że dzisiaj wielu polityków, wielu publicystów mówi - to wy zacznijcie musicie zrobić krok do tyłu. Jeśli wy zrobicie to ja też się zastanowię. Myślę, że jeżeli zaczniemy od takiego wytykania i czekania, to chyba nie będzie dobrze.

Bicie się w cudze piersi to jest dość powszechne.

Ale jest najprostsze przede wszystkim.

No dobrze w takim razie ja pytam, co zrobi prezydent? Czy podejmie jakąś inicjatywę w tej sprawie. Czy sam zrobi jakiś gest?

Oczywiście, że tak. Pan prezydent zrobił wiele takich gestów.

Na przykład?

Na przykład pierwszego dnia po tym tragicznym wydarzeniu, zaprosił do pałacu wszystkich przedstawicieli partii politycznych, po to żeby omówić sytuację, żeby zaproponować, wspólne rozwiązania, żeby omówić to co się stało, co można zrobić razem. Żeby pokazać, że w trudnym momencie jesteśmy się w stanie wnieść poza podziały.

No dobrze, to jest spotkanie. Tylko, że prezydent zasadniczo zajmuje się spotykaniem się z ludźmi. Mam wrażenie, że ludzie oczekiwaliby czegoś więcej, czegoś, co jest jednoznacznym sygnałem, że prezydent również bierze odpowiedzialność za to, co się złego stało.

Bo wszyscy jesteśmy za to odpowiedzialni. 

W takim razie, na czym polegał ten gest prezydenta? Na czym polega wzięcie przez prezydenta odpowiedzialności za to?

Widział pan co było w sobotę na samym pogrzebie. Widział pan jak to się odbywało.


Chodzi panu o to, że prezydent został usadzony w 7 rzędzie?

Wszyscy widzieli, jak było. Można się było obrazić, a można było postąpić zgodnie z pewnym oczekiwaniem Polaków i pan prezydent to zrobił. Był na miejscu. Był w majestacie Rzeczypospolitej. Był oddać hołd, panu prezydentowi Adamowiczowi. To są ważne rzeczy.

Koło niego usiadł proboszcz bazyliki, co zdaje się też było jakimś miłym gestem.

Z całą pewnością tak.

Bardzo dobrze, tylko politycy Platformy powtarzają jednak, że najpierw PiS, powinien się uderzyć we własne piersi, później nawoływać do pojednania. Mówią o tym, że była to zbrodnia polityczna. Czy była to zbrodnia polityczna pana zdaniem?

Właśnie o tym mówię. Nie czekajmy na druga stronę. Nie nawołujmy drugiej strony. Jeśli chcemy być uczciwi, zacznijmy od siebie. Wie pan łatwo jest czekać na innych, nawoływać innych. Myślę, że to jest odpowiedni kierunek, który powinni politycy, publicyści przyjąć.

Jaki obrazek ujrzeli wczoraj Polacy w Wiadomościach telewizyjnych. Premier apeluje na urodzinach Witosa o pojednanie, a prezydent jeździ na nartach.

Prezydent brał udział w charytatywnym wydarzeniu, więc trochę uczciwości. Zawsze warto pomagać, zawsze wato być dobrym.

O tym wczoraj mówił pan prezydent.

Właśnie o tym mówił. Zawsze warto.

Zawsze warto pomagać czy w Wielkiej Orkiestrze świątecznej pomocy czy Caritasie, czy gdziekolwiek.

Oczywiście.

To wszytko świetnie, tylko to nie jest to, o czym mówimy. Nie ma Pan takiego wrażenia, że prezydent w tej sprawie nie robi tego, czego Polacy by od niego oczekiwali. Takiego powiedzenia dość, za dużo już było tego wszystkiego, tego bagna w polityce, tego obrzucania się błotem.

Ale właśnie zacznijmy od siebie, można oczywiście nawoływać - wy zróbcie krok do tyłu, wy zastanówcie się nad sobą - ale jeżeli sami się nad sobą nie zastanowimy, to pewno niewiele z tego wyjdzie.

Panie ministrze, jak pan prezydent ocenia postawę Telewizji Polskiej w ostatnich dniach? W środę  spotkał się z Krajową Radą Radiofonii.

Myślę, że tak jak i wiele osób tak samo pan prezydent jest krytyczny wobec tego co się stało.

Prezydent jest krytyczny wobec tego, co pokazywały "Wiadomości"?

Ten poniedziałkowy z zeszłego tygodnia chyba jest najlepszym tego dowodem.

Czego dowodem?

Tego, że warto być krytycznym wobec także mediów publicznych.

Szef KRRiT powiedział jeszcze przed tym spotkaniem...

Tutaj w studiu.

Nie w studiu. Szef KRRiT powiedział to w wywiadzie dla "Dziennika" - wiem, bo akurat ten wywiad miałem okazję przeprowadzać - powiedział, iż Telewizja Polska jest stronnicza. Pan się zgadza z tą opinią?

To może zbyt ostre. Natomiast...

Tu cytat: "Telewizja Polska stała się stroną w wielkim sporze politycznym i ideologicznym, który rozdziera Polskę". Szef KRRiT mówi, że telewizja stała się stroną, ergo jest stronnicza.

OK. Ale właśnie od tego jest szef KRRiT, KRRiT, z którą prezydent w zeszłym tygodniu się spotkał, z którą rozmawiał...

Ale prezydent ma tam swoich dwóch przedstawicieli.

Dlatego się z nimi mógł spotkać.

Nawet, gdyby nie miał żadnego przedstawiciela, to jak pan powiedział, jako pierwszy obywatel, ma prawo powiedzieć: "Hej, za daleko się posunęliście. Zróbcie stop, przeproście i wycofajcie się".

Ale na tym spotkaniu, o którym mówimy, z członkami KRRiT prezydent mówił o tym. "Słuchajcie, zastanówcie się, zobaczcie, co się dzieje. Podejmujcie interwencje częściej, bo idzie to wszystko za daleko. Nie tak powinno być".

To prezydent powiedział KRRiT? Że nie tak powinna wyglądać telewizja publiczna?

Że trzeba podejmować decyzje. Trzeba zastopować gdzieś, tak żebyśmy nie przechodzili za tę granicę, która jest nieprzekraczalna.

Panie ministrze, niedługo na biurko prezydenta być może trafi ustawa, w Sejmie jest procedowany taki projekt dofinansowujący TVP. Media publiczne mają dostać zdaje się miliard trzysta milionów. O różnych pieniądzach się mówi. Czy prezydent tę ustawę podpisze?

Przede wszystkim tej ustawy jeszcze nie ma na biurku pana prezydenta, więc ciężko się dzisiaj do tego odnosić. Proszę pamiętać, prezydent zgodnie z konstytucją ma różne uprawnienia jeśli chodzi o ustawy, które trafiają na jego biurko i w tym wypadku też nie można wykluczyć żadnego z rozwiązań.


Nie można wykluczyć weta?

Między innymi weta. Proszę pamiętać, że prezydent może podpisać, skierować do trybunału i może zawetować.

Ja wiem co może zrobić prezydent.

Nie można wykluczyć żadnego z rozwiązań.

A pan mówi, że prezydent jest krytyczny wobec telewizji, tak?

Jest krytyczny wobec telewizji i nie tylko wobec telewizji publicznej. Mamy jeszcze inne media, wobec których jest krytyczny.

To w takim razie czy prezydent nie powinien wyjść z jakąś inicjatywą, także w sprawie mediów publicznych. Powiedzieć - nie, to idzie za daleko, ja proponuję reset.

Pewnie reset przydałby się w debacie publicznej z całą pewnością.

A czy w telewizji publicznej przydałby się reset?

Myślę, że we wszystkich mediach publicznych i także tych komercyjnych, szczególnie w telewizjach, przydałby się reset.

Ale jakoś nie chce pan położyć nacisku na telewizję publiczną, a ja mam wrażenie, że to jest ważniejsze nie dlatego, że mediom prywatnym wolno więcej, ale dlatego, że od telewizji publicznej i od mediów publicznych wymagamy po prostu więcej. One powinny być jak żona Cezara, poza podejrzeniami.

Pewnie tak, ja jako uczestnik życia publicznego jednak wymagam od każdego, kto jest w mediach, podobnej postawy i to czy są to media publiczne, czy to są media komercyjne, ja nie mam oporu by prosić o taką samą postawę.