Od 1 czerwca terapia protonowa powinna być dostępna dla chorych - poinformował w Sejmie wiceminister zdrowia Krzysztof Łanda. Jak wyjaśnił, trwa procedura wpisywania jej do koszyka świadczeń gwarantowanych.

Wiceminister odpowiadał na pytania posłów PiS. Poinformował m.in., że sam proces był długotrwały, bo "technologia jest bardzo droga i dotyczy wskazań ultrarzadkich".

Podkreślił równocześnie, że kwestią do rozważenia jest sposób finansowania ośrodków, które będą oferowały takie rozwiązania. Ocenił, że być może część środków powinna być związana z prowadzonymi badaniami naukowymi. Wiceminister przyznał również, że jednym z celów resortu jest to, by w przyszłości do polskich placówek na tego typu leczenie przyjeżdżali pacjenci z zagranicy (obecnie polscy pacjenci korzystają z terapii protonowej m.in. w Czechach).

Terapia protonowa to innowacyjna metoda zwalczania nowotworów, wykorzystywana m.in. do leczenia czerniaka gałki ocznej, stosowana w kilkunastu krajach świata, głównie w USA i Europie Zachodniej. Do naświetlania zmian nowotworowych wykorzystuje się promieniowanie protonowe. Ma ono tę zaletę, że pozwala skoncentrować optymalną dawkę w samym guzie nowotworowym, oszczędzając zdrowe tkanki położone płycej. Specjaliści podkreślają jednak, że terapia protonowa nie jest najlepszą metodą do leczenia wszystkich rodzajów nowotworów.

W październiku zeszłego roku otwarto pierwszy w Polsce ośrodek oferujący radioterapię protonową - Centrum Cyklotronowe Bronowice (CCB).

(abs)