Kolejne trzy miesiące za kratkami spędzi była szefowa urzędu pracy w Płońsku. O kobiecie zrobiło się głośno, gdy wydała zgodę na dofinansowanie sklepu z dopalaczami. Ale Teresa B. jest też podejrzewana o zorganizowanie zagranicznych szkoleń za ponad 200 tysięcy złotych dla osób spoza urzędu. W tej sprawie może usłyszeć kolejne zarzuty, może też powiększyć się krąg podejrzanych.

Sprawa dofinansowania sklepu z dopalaczami przez urząd pracy w Płońsku trafi do sądu - ustalił reporter RMF FM Paweł Świąder. Przedsiębiorca, który otrzymał 19 tysięcy złotych dotacji i za ponad 10 tysięcy kupił dopalacze, nie przyjął propozycji urzędu, by jeszcze raz wydać te pieniądze, ale tym... czytaj więcej

Prokuratorzy podejrzewają, że Teresa B. oprócz wysłania na szkolenia osób, które nie powinny się tam znaleźć, organizowała też fikcyjne szkolenia, które odbyły się tylko na papierze, jednak wynagrodzenie dla firm było już jak najbardziej realne. Dlatego zarzuty mogą usłyszeć nowe osoby - informuje Iwona Śmigielska-Kowalska z prokuratury w Płocku. Teresa B. pozostanie w areszcie z uwagi na obawę matactwa i zagrożenie wysoką karą.

Była dyrektor urzędu pracy została zatrzymana krótko po informacjach o tym dofinansowaniu, ale to dwie zupełnie różne sprawy. Bezrobotny, który otrzymał dotacje, za ponad 10 tysięcy złotych kupił dopalacze. Urząd nie rozliczył mu jednak tej faktury i mężczyzna musiał jeszcze raz wydać te pieniądze, tym razem na... dziecięce ubranka, których sprzedaż rozpoczął.