Zarzut nieumyślnego spowodowania wypadku, w którym ranne zostały inne osoby, usłyszał żandarm - kierowca jednego z samochodów z kolumny ministra Antoniego Macierewicza - dowiedział się reporter RMF FM. Starszy kapral Grzegorz G. został dziś przesłuchany w śledztwie dotyczącym styczniowego karambolu spod Torunia z udziałem samochodów MON.

W karambolu uczestniczyło osiem pojazdów /Tytus Żmijewski /PAP

Żandarm odmówił składania wyjaśnień i nie przyznał się do stawianych mu zarzutów. Powiedział jedynie, że wyjaśnienia będzie mógł złożyć po zapoznaniu się z materiałami śledztwa. Grożą mu trzy lata więzienia. 

Prokuratura zapowiada natomiast, że kończy już postępowanie i szykuje akt oskarżenia, który ma trafić do sądu garnizonowego w Warszawie. Z ustaleń śledczych wynika, że żandarm, jadąc uprzywilejowanym samochodem na sygnale, nie zachował należytej ostrożności, przez co - jak napisano w zarzucie - nieumyślnie naruszył przepisy bezpieczeństwa ruchu drogowego. Rozpędzone ministerialne samochody wpadły na auta stojące na skrzyżowaniu na czerwonym świetle.

Do wypadku z udziałem auta, którym jechał szef MON Antoni Macierewicz, doszło 25 stycznia w Lubiczu Dolnym, niedaleko Torunia. W karambolu uszkodzonych zostało 8 pojazdów. Trzy osoby zostały ranne, w tym jedna poważniej. Szef MON nie odniósł obrażeń. Zaraz po zdarzeniu pojechał innym samochodem do Warszawy.

(mpw)