To były czasy naszych poprzedników. Oni dzisiaj nie chcą o tym pamiętać, że przekazywali ten sprzęt. Ja im nie tylko będę to przypominał, ale będę ich bronił w tych decyzjach – mówił na konferencji prasowej Szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz.
Jak zaznaczył, pomoc dla Ukrainy jest „naszym strategicznym zadaniem, wynikającym z racji stanu Rzeczypospolitej”. Granica bezpieczeństwa przebiega na froncie rosyjsko-ukraińskim – przypomniał.
Najważniejsze donacje Polski dla Ukrainy podczas trwającej rosyjskiej pełnoskalowej agresji zostały przyznane w latach 2022-2023, czyli w czasie rządów PiS; ich szacowany koszt wynosi około 15 mld złotych – poinformował szef MON.
Kosiniak-Kamysz zaprzeczył, że sprzęt przekazywany przez Polskę Ukrainie, od rozpoczęcia pełnoskalowej agresji Rosji na ten kraj, nie był używany przez polskie wojsko. Niektórzy próbują przedstawiać, że to był tylko sprzęt postradziecki, niepotrzebny, nieużywany. Nie ma takiego sprzętu, który jest nieużywany, bo nawet czołgi w tej starszej wersji T-72 czy PT-91 wciąż są używane i służą do szkolenia naszych żołnierzy – zaznaczył szef MON.
Dodał, że Polska przekazywała sprzęt Ukrainie po zapoznaniu się z opinią Sztabu Generalnego, nie nadużywając przy tym możliwości polskiej armii.
Żadna z donacji nie odbywa się bez rozmowy z wojskowymi. Tak naprawdę to od żołnierzy Wojska Polskiego zależy to, co możemy przekazać – zaznaczył.
Jaki sprzęt Polska przekazała Ukrainie?
Jak zaznaczył wśród przekazanego sprzętu dla Ukrainy znalazły się m.in. czołgi T72, PT-91 i Leopard 2A4; transportery opancerzone i bojowe wozy piechoty Rosomak, BRDM i BWP-1; sprzęt artyleryjski: AHS KRAB, 2S1 Goździk, BM21, moździerze 120mm i 60mm; bezzałogowe statki powietrzne Warmate i FlyEye. Samoloty MiG-29; śmigłowce Mi-24; przeciwlotniczy zestaw rakietowy WEGA S-200.
Wśród przekazanych Ukrainie środków od 2024 roku wicepremier wymienił: pociski rakietowe PAC-3 do systemu Patriot, bezpilotowy system „Scan Eagle”, pociski rakietowe, bomby lotnicze, przeciwpancerne pociski kierowane, pociski od granatników, aparaturę, osprzęt i części zamienne do techniki lotniczej i pancernej oraz systemów przeciwlotniczych „NEWA”, a także: amunicję czołgową, artyleryjską i moździerzową oraz wyposażenie indywidualne żołnierza.
Wszystkie (donacje) wynikają również bardzo często z sojuszniczych zobowiązań. Polska należy do grupy UDCG (Ukraine Defense Contact Group), to są państwa koalicji wspierającej Ukrainę. Jest tam aktywna, jest przewodniczącą ważnej grupy zdolności opancerzonych. To są zarówno czołgi, jak i pojazdy opancerzone, które zostały przekazane. Polska tutaj była wielkim donatorem w tym obszarze. Więc pomoc dla Ukrainy jest też zobowiązaniem NATO-wskim – dodał.
Szef MON, zaznaczył, że proces odtajniania danych dot. pomocy Ukrainie „potrwa jakiś czas” i dopiero po jego zakończeniu możliwe będzie zaprezentowanie wszystkich szczegółów.
Kryzys w relacjach polsko-ukraińskich
Kosiniak-Kamysz na konferencji prasowej zwrócił uwagę, że choć współpraca polsko-ukraińska nie zawsze układa się tak, jak byśmy chcieli, to od Ukraińców otrzymujemy informacje o potencjalnych zagrożeniach dla bezpieczeństwa państwa i współpracujemy, by wdrażać do polskiej armii doświadczenia z ich wojny.
Wicepremier podkreśił, że spory polsko-ukraińskie dotyczące historii nie przekreślają działań na rzecz pomocy Ukrainie ani walki o prawdę historyczną, która - jak wskazał - jest „źródłem budowania dobrej przyszłości”. Do tego powinniśmy być jak najbardziej zdeterminowani - przekonywał. My z tej drogi wspierania Ukrainy nie zejdziemy - oświadczył szef MON.
Podkreślił też, że rząd nie ulegnie „żadnym populistycznym krzykom” ani „narracji” i „spirali nienawiści”, która nakręcana jest przez - jak mówił - lidera Konfederacji Korony Polskiej, europosła Grzegorza Brauna, i w którą - w jego ocenie - wpisał się prezes PiS Jarosław Kaczyński. Według niego ta narracja ma na celu wyłącznie budowanie emocji społecznych i „ulotnego poparcia”.
„Polska nie oddała żadnego miejsca”
Podsumowując łącznie przekazane Ukrainie donacje podczas poniedziałkowej konferencji prasowej Kosiniak-Kamysz poinformował, że wyniosły one około 16 mld 450 mln złotych, z czego - jak dodał - w latach 2024-2026 wartość ta wyniosła 1 mld 550 mln złotych, czyli ok. 10 proc. wszystkich donacji.
Szef MON nawiązał też do sprawy przekazania Ukrainie pocisków PAC-3 do systemów Patriot oraz słów szefa prezydenckiego Biura Polityki Międzynarodowej Marcina Przydacza, według którego polski rząd miał odstąpić Ukrainie „kolejkę w amerykańskich fabrykach”. Polska nie oddała żadnego miejsca w kolejce. Wszystkie działania (...) podejmowane są po to, żeby do Polski trafiły jak najszybciej kolejne rakiety - zaznaczył. Dodał też, że Polska nigdy nie była proszona o odstąpienie swojego miejsca.
Jak mówił, decyzja o przekazaniu Ukrainie pocisków rakietowych PAC-3 do systemu Patriot została podjęta na wniosek i prośbę sekretarza generalnego NATO Marka Rutte oraz m.in. naczelnego dowódcy amerykańskich sił w Europie gen. Alexusa Grynkewicha po przeprowadzeniu konsultacji z grupą użytkowników. Przekazana liczba (pocisków) stanowi margines naszych zdolności i w ocenie nie tylko Sztabu Generalnego, ale głównodowodzącego armii amerykańskiej i sojuszniczej w Europie nie wpływa na zdolności obrony powietrznej Polski - podkreślił szef MON.
Zwrócił również uwagę, że ta decyzja „nie zaskoczyła w żaden sposób” kancelarii prezydenta, BBN ani prezydenta Karola Nawrockiego. Jak zauważył, prezydent nie podejmuje decyzji o donacjach, ale jest o nich informowany. Sprawa była - według niego - omawiana na posiedzeniach Komitetu Rady Ministrów do spraw Bezpieczeństwa Narodowego, które odbywają się cyklicznie co wtorek. Omawiany był ten temat, informacje o wnioskach, potrzebach, wniosku sekretarza generalnego NATO, a później o przekazaniu - te meldunki również ze strony służb specjalnych już w kolejnych tygodniach spływały do kancelarii prezydenta i Biura Bezpieczeństwa Narodowego - tłumaczył.
Kosiniak-Kamysz powiedział również, że obecnie trwają negocjacje ws. przekazania Ukrainie samolotów MiG-29 w zamian za udostępnienie wybranych technologii dronowych. Myślałem, że negocjacje staną już w martwym punkcie, ale ubiegły tydzień, też może nasze jasne i twarde stanowisko w tej sprawie, daje szansę na dalszą dyskusję. Otrzymaliśmy wniosek od strony ukraińskiej, że są dalej zainteresowani. Przedstawili swoje propozycje transferu dronów w najbliższych dwóch latach do Polski, więc możliwość wymiany jest realna, ale (to) musi być wymianą, a nie tylko przekazaniem ze strony Polski - podkreślił.