W miastach, w których znane są już nazwiska kandydatów na prezydenta, największe szanse mają ci, którzy dotychczas zajmowali to stanowisko - wynika z sondażu GfK Polonia dla "Rzeczpospolitej".

Dotychczasowi prezydenci mają sporą przewagę nad kandydatami spod partyjnych szyldów i mogą być niemal pewni reelekcji. Gazeta podaje przykłady miejscowości, w których tak się dzieje. Najwyraźniej widać to we Wrocławiu, gdzie urzędującego prezydenta Rafała Dutkiewicza chce poprzeć 70 proc. ankietowanych, podczas gdy jego najmocniejszy konkurent - Dawid Jackiewicz z PiS - może liczyć na zaledwie 8 proc. głosów.

Prof. Kazimierz KiK, politolog z uniwersytetu w Kielcach, zwraca uwagę, że choć dotychczasowi prezydenci utrzymują przewagę, ich pozycja zaczyna się chwiać i nie mają już tak dużego poparcia jak przed poprzednimi wyborami.

Ten partyjny atak na samorządy to ogromne dla nich zagrożenie. I samorządowcy doskonale o tym wiedzą. Partie mogą bowiem wnieść do nich tylko swoją największą chorobę, czyli podziały i konflikty - ocenia prof. Kik. Dlatego, jego zdaniem, obecni prezydenci miast tak się bronią przed partyjnymi szyldami.