RMF24 RMF FM RMF MAXX RMF CLASSIC RMF ON
RMF24

John Porter: „Chcę pracować do końca. Nie wyobrażam sobie życia bez grania”

Opracowanie: Publikacja: Środa, 1 lipca (16:10)

John Porter to postać, która od blisko pięćdziesięciu lat nieprzerwanie inspiruje polską scenę muzyczną. Anglik, który stał się nieodłącznym elementem polskiego rocka, opowiada w podcaście „Co u nich słuchać” na antenie internetowego Radia RMF24 o buncie, kompromisach, współpracy z innymi artystami i o tym, dlaczego nie wyobraża sobie życia bez grania. W szczerej rozmowie zdradza kulisy swojego życia, refleksje nad rynkiem muzycznym, a także wyzwania, przed jakimi staje współczesny artysta.

John Porter: „Chcę pracować do końca. Nie wyobrażam sobie życia bez grania”
John Porter w studio RMF FM (foto: Piotr Mazur) /RMF FM
  • John Porter, od blisko 50 lat obecny na polskiej scenie muzycznej, podkreśla, że bunt i niezależność są kluczowe w rock'n'rollu.
  • Muzyka to dla niego pasja i sposób na życie, który daje mu energię nawet w wieku 76 lat.
  • Mimo trudności rynku muzycznego i niskich zarobków ze streamingu, nie rezygnuje z obecności na platformach cyfrowych.
  • Mimo że mieszka w Polsce od lat, czuje się outsiderem i nie angażuje się w populistyczne nurty sceny.
  • Jego plany na przyszłość to dalsze koncerty, nowe projekty i granie do końca życia.
  • Najważniejsze informacje z kraju i ze świata znajdziesz na stronie głównej RMF24
John Porter: Czuję niechęć wobec mnie. Jednak nie jestem jednym z was
Czas: 40:33

„Jak grasz rock'n'rolla, musisz być buntownikiem”

John Porter od lat uchodzi za jednego z najbardziej autentycznych artystów rockowych w Polsce. Jego droga na szczyt nie była usłana różami – od samego początku trzymał się z dala od głównego nurtu, stawiając na szczerość i autorską wizję muzyki. Jak sam mówi w podcaście „Co u nich słychać” w Radiu RMF24

Jak grasz rock'n'rolla, to musisz być buntownikiem. Wszystko jedno, ile masz lat.

Bunt i niezależność są nieodłącznymi elementami jego artystycznej tożsamości, a kompromisy podejmował tylko w życiu prywatnym, nigdy w muzyce.

Porter podkreśla, że jego początki w Polsce były szczęśliwe, bo trafił na ludzi równie niezależnych i niepokornych jak on sam. Wspomina współpracę z Maciejem Zembatym czy Małgorzatą Braunek, podkreślając, że środowisko offowe było jego naturalnym miejscem. To właśnie tam narodziła się legenda Porter Band i płyta „Helicopters”, która do dziś rezonuje wśród fanów.

Muzyka jako azyl i sens życia

Dla Johna Portera muzyka jest czymś znacznie więcej niż zawodem. To sposób na życie, azyl i pasja, która nie pozwala mu zwolnić tempa. Nie wyobrażam sobie życia bez grania – przyznaje. Nawet w trudnych momentach, gdy musiał dorabiać jako student, sprzątając ulice czy pracując fizycznie na budowie w Anglii, nigdy nie porzucił gitar i marzenia o scenie.

Dziś, mając 76 lat, nadal koncertuje i przygotowuje nowe projekty. Wspomina, że kondycję i energię zawdzięcza ćwiczeniom tai chi, które pozwalają mu zachować sprawność i radość z występów.

Współpraca z innymi artystami – energia, a nie kalkulacja

Przez lata Porter miał okazję współpracować z wieloma wybitnymi muzykami. Na jego artystycznej drodze pojawili się m.in. Wojtek Mazolewski, Adam „Nergal” Darski, Agata Karczewska czy Anita Lipnicka. Każda z kooperacji była inna, a o jej powodzeniu decydowała przede wszystkim energia i wzajemne zrozumienie. 

Niektóre projekty kończyły się po jednej płycie, inne trwały dłużej, jak w przypadku Anity Lipnickiej, z którą Porter stworzył trzy albumy i założył rodzinę. Nie boi się zmian i podkreśla, że nie wraca do tych samych źródeł, bo ważniejsze jest dla niego pójście naprzód i szukanie nowych wyzwań.

Wyzwania rynku muzycznego i streaming. „To są żarty po prostu”

Porter nie ukrywa, że współczesny rynek muzyczny jest dla artystów niełatwy, a streaming nie przynosi zysków, jakie mogłyby się wydawać:

Jak ktoś pisze do mnie, że ma na streaming moje piosenki i tak dalej, ja tylko myślę: 'Aha, bo nie chciałeś kupić płytę'. Jak masz takie oferty: trzy miesiące i masz za darmo. Czyli ile muzyk dostanie? Nic. Po prostu.

Dodaje, że nawet miliony odtworzeń nie przekładają się na realne pieniądze dla twórców: 

Jakieś 15 złotych dostałem. To są żarty po prostu.

Mimo to nie wyobraża sobie wycofania swojej muzyki z platform cyfrowych – wie, że dla młodego pokolenia to naturalny sposób słuchania utworów. Docenia także, że w Polsce wciąż można zarobić na koncertach, choć – jak podkreśla – „zawsze jestem w plecy” i często musi dokładać do nagrywania płyt.

Między Polską a Anglią – outsider na zawsze?

Choć John Porter mieszka w Polsce od niemal pół wieku, nadal czuje się nieco na uboczu. 

Jest takie coś, taka niechęć wobec mnie. Tak czuję czasami. Jednak nie jestem jednym z was. Rozumiesz? – przyznaje szczerze. 

Nie otrzymał polskiego obywatelstwa, co dodatkowo podkreśla jego outsiderstwo. Z dystansem patrzy na polską scenę muzyczną i nie angażuje się w jej populistyczne nurty. 

Życie artysty – pasja, ale i cena do zapłacenia

Porter nie ukrywa, że życie w trasie i bycie artystą ma swoją cenę. Wspomina o rozproszonej rodzinie, rozwodach i trudnej sztuce pogodzenia życia prywatnego z pasją. Przyznaje, że sztuka wymaga skupienia na sobie i pewnego rodzaju egoizmu, choć stara się zachować równowagę i dbać o relacje z bliskimi.

Plany na przyszłość – muzyka do końca życia

Mimo upływu lat John Porter nie zamierza zwalniać tempa. Przed nim kolejne koncerty, reedycja kultowej płyty „Helicopters” i nowe projekty, w tym podwójny album – część zespołowa i część akustyczna, inspirowana prośbami fanów. Podkreśla, że nie wyobraża sobie przejścia na emeryturę i chce grać do końca życia – zarówno dla siebie, jak i dla wiernych słuchaczy.

Źródło: RMF24

Najważniejsze Fakty

Dalsza część artykułu pod materiałem video: