Andrzej Żuławski to jeden z kilku polskich reżyserów, którzy zdobyli światową sławę. Większość swoich filmów nakręcił we Francji, która była jego drugą ojczyzną - tam się wychował, tam chodził na studia - wspominał w rozmowie z PAP Bromski.
Jak przypomniał Bromski, we Francji Żuławski został ponadto po tym, jak w PRL przerwano produkcję jego filmu "Na srebrnym globie" - "i w jakimś sensie wręczono mu wilczy bilet, jeśli chodzi o jego przyszłą twórczość w Polsce; musiał wyjechać i kręcić filmy we Francji". Nawet kiedy był we Francji, czynnie włączał się jednak w sprawy w Polsce. Był członkiem Stowarzyszenia Filmowców Polskich, często polskim delegatem na międzynarodowe spotkania reżyserów - opowiadał prezes SFP. Potem wrócił do Polski już po rozwodzie z Sophie Marceau - mówił Bromski. Małżeństwo z Marceau, "szalenie popularną aktorką, w jakimś stopniu też przyczyniło się do sławy Żuławskiego we Francji" - dodał.
Żuławski był artystą bardzo awangardowym, filmom starał się zawsze nadawać oryginalną formę twórczych poszukiwań - mówił Bromski. Lubił pokazywać ekstremalne sytuacje psychologiczne, ekstremalne cechy w człowieku, epatować drapieżną formą - powiedział o Żuławskim prezes SFP.
Pytany, jaki Żuławski był prywatnie, Bromski opowiadał: Był bardzo ciekawym człowiekiem o szerokim wachlarzu zainteresowań. Miał bardzo dużą wiedzę, był erudytą. Oprócz kina studiował filozofię na Sorbonie.
Znaliśmy się ponad 40 lat. Był bardzo uroczym człowiekiem w bezpośrednim kontakcie, ujmującym, szalenie sympatycznym, przyjacielskim. Bardzo inteligentny. Bardzo przystojny. Był bon vivantem, fantastycznym towarzyszem od wszystkiego - od podróży, zwiedzania, wspólnego spędzania czasu. Dobrze gotował; robiliśmy sobie współzawodnictwo kulinarne, kto lepiej coś ugotuje - wspominał.
(mal)