Zdecydowanie łatwiej znaleźć pracę w Opolu, na Dolnym Śląsku, w województwie wielkopolskim czy mazowieckim niż na Pomorzu i we wschodniej Polsce. Różnice widać po pierwsze w liczbie ofert pracy, ale ważne są również nastroje ludzi i to, czy martwią się o znalezienie i utrzymanie pracy.
Na linii Wisły płynie podział przez Polskę, gdzie na zachód od Wisły mamy więcej miejsc pracy, większy spokój o zachowanie zatrudnienia, po wschodniej stronie miejsc pracy jest zdecydowanie mniej, a Polacy boją się o zachowanie etatów - mówi współautor raportu Andrzej Kubisiak. Dodaje, że prawdopodobnie w najbliższych latach różnice będą się wyrównywały, bo mieszkańcy tych województw, gdzie trudno znaleźć pracę, są skłonni do przeprowadzek i poszukiwania nowych możliwości. To daje nadzieję, że historyczny podział na Polskę A i Polskę B będzie zanikał.
W województwach dolnośląskim i opolskim obawy o utratę pracy wskazuje 12 proc. badanych i są one najniższe w całym kraju. Z kolei w centralnej i północnej Polsce nastroje są dużo gorsze, bo tam już niemal 1/3 pracowników obawia się o zatrudnienie.
Najwięcej rekrutacji planują pracodawcy z zachodniej części kraju, a najmniej - bo 24 proc. firm - planuje zatrudniać w województwach świętokrzyskim, podkarpackim, lubelskim i podlaskim.
Duże zróżnicowanie rynku pracy widać też w obrębie jednego województwa, na przykład w Warszawie i Radomiu, które są oddalone od siebie o 130 km: w stolicy bezrobocie to ok. 3 proc., w Radomiu ponad 20 proc. - mówi ekspert Work Service. Dodaje, że mamy do czynienia ze zmianą, bo weszliśmy w etap rynku kandydata - to oznacza, że coraz częściej poszukujący pracy stawiają warunki i decydują, czy firma spełnia ich oczekiwania.
Na podstawie raportu "Barometr Rynku Pracy" przygotowanego przez Work Service. Jego pełna wersja zostanie zaprezentowana 30 sierpnia.
(mpw)