Wicepremier Janusz Piechociński mówi o możliwych pożyczkach dla frankowiczów. Kilka dni temu zapowiedział, że rząd nie zostawi osób zadłużonych we franku szwajcarskim na lodzie, a ministerstwo gospodarki przygotuje swoją rekomendację. Jak ustalił dziennikarz RMF FM Mariusz Piekarski, mają być one gotowe do środy.

To byłby powrót do ustawy sprzed 5 lat. Wtedy po pierwszej fali kryzysu Bank Gospodarstwa Krajowego przez rok spłacał raty osób, które przez kryzys straciły pracę. Potem kredytobiorca przed dwa lata spłacał tą nisko oprocentowaną pożyczkę od państwa.

Piechociński chce wrócić do tego rozwiązania.

Dla tych, którzy stracili możliwość obsługiwania, i są w złotych i we frankach, bez względu na ten pik. To jest powrót do rozwiązania ustawowego, kiedy ktoś traci pracę. Będziemy chcieli wznowić tę ustawę. Myślę, że warto tego ducha ożywić - powiedział naszemu dziennikarzowi.  

Szczegóły, kto mógłby teraz skorzystać z takiej pomocy państwa, mają być znane do środy. Ale jeśli będzie to pomoc wyłącznie dla bezrobotnych to skorzysta margines frankowiczów. 5 lat temu skorzystało z tego wyjścia 1,5 tysiąca osób.

Dla wszystkich frankowiczów ministerstwo gospodarki przygotuje szablon zachowań w kontaktach z bankiem. Taki zbiór informacji i dokumentów - to czego mogą domagać się od banku i jakie powinni złożyć dokumenty, np. by zawiesić spłatę kredytu albo domagać się uwzględniania ujemnego LIBOR-u.

LIBOR, to stopa procentowa kredytów udzielanych na rynku międzynarodowym w Londynie. Stanowi ona podstawę oprocentowania kredytów walutowych - banki doliczają do niej swoją marżę. Im niższy LIBOR, tym niższe oprocentowanie kredytu.

W piątek Związek Banków Polskich zarekomendował bankom kilka propozycji, które miałyby odciążyć kredytobiorców frankowych. Zgodnie z nimi banki przy wyliczaniu oprocentowania rat kredytów miałyby uwzględniać ujemny LIBOR dla franka szwajcarskiego. Zaznaczyli jednak, iż nie oznacza to, że oprocentowanie mogłoby spaść poniżej zera. Dodatkowo, na pół roku istotnemu zmniejszeniu miałby ulec spread walutowy, czyli różnica pomiędzy ceną sprzedaży a kupna franków na spłatę rat. Ponadto kredytobiorca, o ile mieszka w kredytowanej nieruchomości, mógłby wnioskować o wydłużenie okresu spłaty lub też czasowe zawieszenie spłaty raty kapitałowej.

ZBP zaproponował też, by banki zrezygnowały z żądania nowego zabezpieczenia oraz ubezpieczenia kredytów od kredytobiorców, którzy dotychczas terminowo spłacali raty. Ponadto bankowcy mieliby nie pobierać prowizji, gdy kredytobiorca chce zamienić (po średnim kursie NBP) walutę kredytu - z franków na złote. Banki miałyby stosować też bardziej elastyczne zasady w przypadku restrukturyzacji hipotek.

Kilka banków już jednak w połowie tygodnia informowało o podjęciu decyzji dotyczących łagodniejszego traktowania zadłużonych w szwajcarskiej walucie.

PKO BP informował, że od 27 stycznia do 30 czerwca br. będzie stosował 1-proc. spread przy obsłudze kredytów hipotecznych we franku. Będzie też uwzględniał ujemną stawkę LIBOR oraz umożliwi wydłużenie terminu spłaty w ramach maksymalnego okresu kredytowania. Bank obecnie nie planuje też wprowadzenia dodatkowych zabezpieczeń od tych kredytobiorców, których zadłużenie przewyższa wartość kredytu.

Z kolei Getin Noble Bank od czwartku obniżył czasowo spread dla franka szwajcarskim do 2,5 proc. Bank zapowiedział też, że będzie uwzględnić ujemną stawkę LIBOR.

ING Bank Śląski poinformował, że od 15 stycznia aż do końca tego roku, do rozliczenia rat kredytów hipotecznych we franku będzie stosował średni kurs NBP. Podkreślał też, że swoim klientom już od grudnia ub.r. obniża oprocentowanie kredytu we frankach o ujemną stawkę LIBOR.

Uwzględnianie ujemnego LIBOR-u oraz stosowanie niższego spreadu walutowego zapowiedział też mBank, który informował, że planuje umożliwić swoim klientom wydłużenie okresu kredytowania.

Natomiast Raiffeisen Polbank poinformował, że nie zamierza wymagać dodatkowych zabezpieczeń od kredytobiorców zadłużonych we franku, oraz że będzie uwzględniał ujemną stawkę LIBOR dla tej waluty.

(j.)