Jeszcze dziś posłowie mają się zająć zmianami w prawie o spółdzielniach mieszkaniowych. To już finisz prac nad ustawą, która wywołuje wielkie kontrowersje. Dotyczy bowiem 3,5 mln mieszkańców spółdzielczych bloków. Przeciwnicy zmian twierdzą, że po ich wprowadzeniu spółdzielnie mieszkaniowe znowu staną się prywatnymi folwarkami prezesów.

Przeciwnicy ustawy twierdzą, że nowe przepisy utrudnią spółdzielcom możliwość przekształcania mieszkania z tzw. własnościowego w prawdziwą własność. Zwiększą się bowiem opłaty z tego tytułu i wydłuży czas oczekiwania na spełnienie przez spółdzielnię wszystkich formalności.

Krytykują również ponowne wprowadzenie spółdzielczego własnościowego prawa do lokalu, argumentując, że taki zapis to przeżytek z czasów PRL i tylko dlatego nie jest niezgodny z prawem unijnym, bo na Zachodzie po prostu nigdy nie słyszano o takim pomyśle.

To, co planują posłowie SLD, jest wymierzone w spółdzielców. Będzie chronić interesy prezesów spółdzielni mieszkaniowych, czyli eseldowską nomenklaturę - twierdzi Krajowy Związek Lokatorów i Spółdzielców. Jego członkowie protestują przeciwko próbom zmiany ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych. czytaj więcej

Dlatego spółdzielcy będą nadal chcieli przeforsować swój własny projekt przepisów. Zależy im m.in. na tym, żeby w prawie o spółdzielniach wyraźnie zapisano odpowiedzialność prezesów za chybioną decyzję tak, aby za błędy odpowiadali własnym majątkiem.

Foto: Archiwum RMF

18:55