Po wczorajszym ataku terrorystycznym w Hebronie Izrael uznał, że jakikolwiek dialog z Palestyńczykami jest niemożliwy. 12 osób zginęło, a kilkanaście kolejnych zostało rannych, kiedy palestyńscy zamachowcy ostrzelali grupę Izraelczyków udających się na modlitwę. Do zamachu przyznał się Islamski Dżihad.

Choć Izrael nie podjął na razie decyzji o odwecie, nikt nie ma wątpliwości, że do niego dojdzie. Tak było w przypadku poprzednich zamachów i tak sugerują słowa jednego z rzeczników izraelskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych.

Izrael nie będzie tolerował fali terroru przeciwko swym obywatelom, ataków w naszych domach, synagogach, centrach handlowych i autobusach - mówi Jonathan Peled.

Wczorajszy zamach był najbardziej krwawym zamachem w Hebronie od

Palestyńscy zamachowcy ostrzelali osadników żydowskich w Hebronie na Zachodnim Brzegu Jordanu. Zginęło co najmniej 10 Izraelczyków, ok. 30 jest rannych. Do zamachu przyznało się radykalne ugrupowanie palestyńskie Islamski Dżihad. czytaj więcej

czasu wybuchu palestyńskiej Intifady dwa lata temu. Doszło do niego zaledwie kilka dni po ataku na kibuc Metzer, gdzie palestyńscy zamachowcy zabili kilku żydowskich osadników, w tym kobietę i dwójkę jej dzieci.

Foto: Archiwum RMF

09:40